MEGAMOCNI

Alkoholowy weteran

alkoholizm choroba psychologia uzależnienia

Dodano 2013-06-03 00:23:31 | Autor: Emil Kowalski

Weteran – tak humorystycznie nazywam siebie, gdy popatrzę z boku na moje zachowanie. Wiele z tego co było, jest nadal. Pozostało kilka widocznych, znaczących przyzwyczajeń i zachowań. Wśród nich chęć sięgania po butelkę. Tak! To nadal jest.

Lecz to już nie problem alkoholowy. Teraz trunki procentowe, ustąpiły miejsca tym, które dają rzeczywistą siłę, czyli zawierającym potrzebne wartości odżywcze. Był jednak okres, niemal od  pierwszego dnia gdy przestałem pić alkohol, kiedy to sięgałem po innego „diabła”. Ten już nie taki straszny, a na pewno nie szkodliwy dla innych. Przyzwyczaiłem się do napojów energetycznych. Chociaż są one ogólnie dostępne dla każdego, to jednak wiele się mówi o ich szkodliwości. Biorąc pod uwagę fakt, że mój organizm jest jeszcze przyzwyczajony do braku umiaru, to łatwo się domyślić, że nadużywałem tych napojów. One również niszczą układ pokarmowy i mają duży wpływ na system nerwowy. Zawierają połączoną kofeinę i taurynę, co powoduje wzrost pobudliwości i adrenaliny, czasem z tego powodu organizm teoretycznie nie potrzebuje snu. To takie oszustwo, które na dłuższą metę może być niebezpieczne.

Alkohol zastąpiła też kawa. Gdyby sumować moje obecne picie, to łatwo wnioskować, że dużo w nim składników wpływających na ciśnienie. To pewnego rodzaju odurzenie, tym bardziej jest potrzebne gdy mam wiele pracy. A tak obecnie się dzieje.

Od razu, zanim napisze o nawyku sięgania po butelkę, powiem że, również i te trunki ograniczyłem i mój organizm dostaje jeszcze lepszego „Powera” lecz dzięki sokom. Kogo to interesuje? – chwilowo się teraz zastanawiam. Może przydadzą się jednak te sugestie zastąpienia rodzajów trunków jako nazwałbym „asekuracyjne na czas odstawienia alkoholu”.

Gdy piłem, koło łóżka stało piwo lub inny alkoholowy „granat”. Teraz, jeśli coś jest, to zazwyczaj Cola a trochę wcześniej, wspomniane napoje energetyczne. Pozostało mi to przyzwyczajenie poranne i jest do zniesienia. Niestety gdy jestem w terenie, sprawia mi to kłopot. Wynika to chociażby z faktu, że mijając sklep często kupuję sobie coś do picia, a to pociąga za sobą wydatki. To taki zwyczaj z kiedyś – nie mogłem się powstrzymać przed wypiciem piwa kupionego w  kolejnym, nowym sklepie lub barze. Te powstają ”szybciej niż się poruszam”. Oczywiście hamuje swoje zapędy lecz nie zawsze to się udaje. Ktoś powie mi teraz – chłopie, chcę mieć takie problemy! I dobrze, nikt nie ma za złe że tak obecnie piję.

We wcześniejszym artykule pt. "Słownictwo i wypowiedzi - moje zmartwienie", napisałem już o pozostałościach z „epoki alkoholizmu aktywnego” w postaci nabytych przyzwyczajeń w słownictwie. Nie jest to takie proste. Niektóre z wyrazów faktycznie utkwiły i chociaż sam łapę się na ich wypowiadaniu i też jest mi zwracana uwaga, to niestety poprawa jest znikoma. I tu również wielu powie, że to mały problem w porównaniu z tym, co było.

Pozostały lęki – nie takie, które przyprawiały mnie o psychozę, silne. Są to lęki przed utratą tego, co osiągnąłem i na szczęście wydaje się, że niepotrzebnie – szybko zostają „korygowane” przez innych, którzy żyją obok mnie. Strach przed kolejną utratą wbrew pozorom, nie jest tak silny. Odzwierciedla się on głównie w moim zachowaniu. Czasem, gdy zwracam się z czymś do ukochanej, robię to w niezbyt miły sposób czy też z dużymi obawami. To nie tylko sposób zwracania się, ale także odpowiedzi, gdy jestem pytany czy coś zrobiłem. Podświadomie, wydaje mi się, że nadal coś robię źle, nadal buntuję się i egoistycznie robię na złość. Na szczęście, niemal od razu jestem „naprostowany” i już bać się nie muszę. Tylko, że nie zawsze ta druga moja połowa, znosi to bez problemowo. To zachowanie, gdy często się powtarza, powoduje nerwy. No cóż, pewnie z czasem i w tej sprawie nabiorę innego myślenia i wyzwolę się od ciągłego przekonania o moich błędach, o tym, że robię źle. A tak nie jest.

Od czasu gdy przestałem pić, stałem się spokojnym człowiekiem. Nie widzą tego nowi znajomi ale ci, którzy znają mnie nie od dzisiaj, potwierdzają, że różnica jest jakby pomiędzy niebem a ziemią. A najważniejsze jest chyba to, że ja sam czuję w środku wewnętrzną stabilizację emocjonalną. Nie jest jeszcze tak jak być powinno, bo nadal jestem człowiekiem bardzo nerwowym lecz to już kwestia czasu, gdy będzie rządził mną „stoicki spokój”. Ku temu to zmierza.

Inaczej teraz czuję, bardziej z sercem i racjonalnie. Mniej obojętności i tzw. „olewania spraw” – to pewne. Lecz wiem jedno, jest dla innych denerwujące, że wkroczył do mnie mit „idealizmu” w dwóch formach. Sam dążę do takiego stanu oraz zauważam u innych, w sposób wyolbrzymiony, jego cechy. Te wyolbrzymienie i skrajności to efekt przyzwyczajeń alkoholowych. Podczas okresu kiedy to piłem, budowałem swoją upartość w niechlubnych sprawach i czasem przejawiało się to w maratonach picia i zdobywania pieniędzy nań. Skrajności polegały wtedy na ekstremalnych myślach o np. ucieczkach od doczesnego życia w celu zaczęcia czegoś nowego. Tych prób było wiele. I była również osoba, z którą nie raz już byłem przy granicy Polski. To było błądzenie. Ta upartość teraz jest wykorzystywana dla dobrych spraw. Wyolbrzymienie towarzyszyło mi na każdym kroku, pojawiało się w postaci lęków i urojeń. Obecnie nadal jest, z tym, że to już forma zamartwiania się poprzez wyodrębnianie poszczególnych drobnych elementów danych spraw. To niepotrzebne myślenie na zapas denerwuje mnie i denerwuje moich bliskich. Zbyt wiele straciłem, a teraz tak wiele osiągnąłem i boję się po prostu aby i to nie przepadło. To reakcja normalna i każdy by tak miał. Inaczej się tylko zachowujemy.

Do mojego „weteranizmu” można by dopowiedzieć wiele innych, istotnych rzeczy. Wśród nich jest czystość. Nie objawia się ona w postaci ciągłego mycia się lecz zauważyłem, że drobne zabrudzenia moich rąk i ubrań, sprawiają, ze powracają mi wspomnienia o tych czasach, kiedy to chodziłem brudny jak świnia. I bez obrazy dla świń, bo one w sumie nie są takie brudne jak to im przypisano.

 

Jako „weteran”, postanowiłem przekazywać innym moją wiedzę, przeżycia i doświadczenie. Pisałem w poprzednim artykule "12 kroków alkoholika jak 12 kroków do trzeźwienia" i przy każdym kolejnym, dodam na końcu kilka zdań praktycznych.

Dzisiaj była mowa o kilku przyzwyczajeniach, a więc może taka rada komuś pomoże zwalczyć swoje słabości:

Lubisz piwo, więc lubisz eksperymentować w postaci próbowania kolejnych marek i czasem jest to formie „podróży”, zwiedzasz kolejne bary, chcą jednocześnie zbadać klimat innych miejsc do picia. Gdybyś oprócz tego spróbował – szukać nowych rodzajów wód mineralnych?

Dla odmiany zrób taką wycieczkę po najbliższym regionie. Na czystych wodach robi się super piwo. Sprawdź skład Tyskiego i udaj się do źródła pochodzenia wody, z której jest zrobione. Weź sobie nawet piwko, lecz koniecznie weź aparat i zrób zdjęcie siebie ze szklanką wody mineralnej na tle pijalni wód i krajobrazu, terenu na którym znajduje się źródło tej czystej wody.  Powstanie w ten sposób piękny album, a trasa jaką musisz odbyć, będzie długa – jej pokonanie na tyle potrwa, że wpadniesz w nawyk – tym razem szansa na zamianę piwa na wodę bez „ciężkiego wyrzeczenia” stanie się w pełni realna. Gdy do tego wg. mnie fantastycznego spędzania czasu, „dorzucisz kobietę” (lub mężczyznę) jako przyjaciółkę, to może się okazać, że nie wiedząc kiedy a zaczniesz budować nowe życie.

Rano, przed wypiciem „kacowego piwa”, wypij najpierw 0,5 litra wody mineralnej – codziennie innej.

 

Wszystkie artykuły tego cyklu, możesz przeczytać w dziale

"Piszę ja i mówię nie tylko o sobie"

zdj. Flickr.com

Zapowiedź Artykuły II części cyklu

 

Sprawdzaj kolejne artykuły z cyklu

co poniedziałek.

  1. Alkoholowy weteran
  2. Alkoholowy rak i impotencja
  3. Wyleczyć alkoholizm - Nalmefen, rybi tran a może leczenie wspomnieniami?
  4. Alkoholowe statystyki - Polacy przodują w piciu
  5. Nie mam prawa jazdy bo mam kaca...

Czytelnicy również piszą.

Sprawdzaj powiązane tematy

 
  1. Spowiedź - historia czytelnika
  2. Nie piję - nie jestem Polakiem?
  3. Czytelnik pisze: Takie koło zamknięte...
  4. Gdy mama i tato pije...
  5. Młodzieńcze picie sprzyja rakowi piersi
  6. Pomoc dla osób głuchych i niedosłyszących, którzy mają problemy alkoholowe