MEGAMOCNI

Bezmyślność czy niekompetencja architektów albo pazerność urzędników na pieniądze unijne?

bariery dostępność dostosowanie infrastruktura Olsztyn

Dodano 2013-07-24 08:57:06 | Autor: Emil Kowalski

Chodzi o Olsztyn. A konkretnie o inwestycje i ich realizacje, dotyczące infrastruktury miejskiej dla pieszych, niepełnosprawnych, matek z dzieckiem i rowerzystów. Nowe rozwiązania, wprawiają w zadumę innych architektów a przede wszystkim wprawiają w kolejną złość samych zainteresowanych czyli mieszkańców Olsztyna.

Jak to ujął redaktor Olsztyńskiej Gazety „projektanci zafundowali okolicznym mieszkańcom prawdziwą ścieżkę zdrowia”, w Olsztynie dosłownie tak się dzieje. We wczorajszym artykule pt. „Ale wymyślili. Na ul. Bałtyckiej będzie mocno pod górkę”, który ukazał się na stronie Gazety.pl Olsztyn.

Schody w życiu, schody na ulicy, wszędzie tylko schody... - zdj. Megamocni, Emil Kowalski

W materiale przedstawiono niemal paradoksalne podejście architektów infrastruktury miejskiej do budowy chodników, przejść, ścieżek rowerowych, z których jasno wynika, że niepełnosprawnym ani matkom z dzieckiem nie będzie wcale lepiej a nawet będzie gorzej się poruszać po mieście.

Pod lupę zostało wziętych kilka takich miejsc i trzeba podkreślić, że to nie wszystkie. Tak wynika z opowieści w komentarzach pod materiałem (link do artykułu TUTAJ) ze strony mieszkańców Olsztyna.

Na temat rozwiązań architektonicznych, które są praktycznie na ukończeniu lub też już niedawno zostały oddane do użytku, wymieniono: przebudowę ul. Bałtyckiej wraz z wejściem do parku, schody przed Zespołem Szkół Elektronicznych i chodnik koło "elektronika".

I jak zwykle wykonawcy bronią się przepisami i ustaleniami w zleceniach budowlanych. A poszkodowani to przecież niepełnosprawni, matki z dzieckiem i osoby starsze, które to z niektórych z tych „udogodnień” jakimi są dodatkowe strome podjazdy czy schody, nie będą mogli korzystać wcale.

A komentujący, dokładają kolejne przykłady i kwitują w zwykły i najbardziej jasny sposób całą zaistniałą sytuację. „A żebyś ćwoku trafił na wózek i musiał tam przejechać. Tak, tego właśnie ci życzę - za arogancję, którą prezentujesz ty i twoi kumple z pracy.” – to wypowiedź jednego z nich, który zwraca uwagę na tłumaczenia i obietnice przedstawiciela z Zarządu Dróg Zieleni i Transportu w Olsztynie.

Oburzenie mieszkańców jest tym bardziej nasilone, gdyż niektórzy zarzucają im bierność w ubieganiu się o swoje racje w tej sprawie. Tak komentuje takie zarzuty jeden z czytelników – „Matki z dziećmi mają biegać po zebraniach? A tam w ratuszu to nikt z was nie wie, co na ulicy jest przeszkodą dla matki z dzieckiem, a co można by im ułatwić? Potrzeba tylko odrobiny wyobraźni.” To chyba samo za siebie mówi i nie trzeba nic wyjaśniać.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że istnieją przecież dokładne wytyczne, chociażby te unijne, które określają jasno w jaki sposób mają funkcjonować i być budowane udogodnienia dla pieszych, matek z wózkiem, niepełnosprawnych. Tutaj również pojawił się ciekawy komentarz – „A ta mania mnożenia schodów w Olsztynie już dawno się kwalifikuje do skargi do Komisji Europejskiej. Bo to dokładnie wbrew całej unijnej polityce ułatwień dla słabszych, niepełnosprawnych itp. Słyszałem zresztą, że jest grupa, która już zaczęła gromadzić dokumentację tych utrudnień i wystosuje protest do Brukseli. Niech sprawdzą, jak unijne pieniądze utrudniają, zamiast ułatwiać życie mieszkańcom.

No i jak widać, nie rozumiemy dlaczego takie rozwiązania wchodzą w życie, to przekonujemy się, że chodzi o pieniądze – wedle powiedzenia „jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze”…

info. własne/Gazeta Olsztyńska, Gazeta Wyborcza