MEGAMOCNI

Białostoccy kierowcy niewrażliwi na osoby niepełnosprawne

autobus bez_barier białystok komunikacja Poznań Warszawa

Dodano 2013-06-21 07:55:23 | Autor: Jacek Gibel

Rodzice z dziećmi w wózkach i niepełnosprawni skarżą się, że nawet do autobusów niskopodłogowych trudno jest im się dostać, gdy kierowca zatrzyma się za daleko od krawężnika. Białostocka Komunikacja Miejska ma uczulić kierowców na problem.

Tabor BKM w zdecydowanej większości ma już obniżone podłogi, mimo to zatrzymywanie się autobusów nawet metr od krawężnika uniemożliwia osobie na wózku wejście do pojazdu. Problemy mają też pasażerowie z wózkami dziecięcymi.

Gazeta Wyborcza, która zajęła się sprawą, przytacza opinie kilku osób mających z tego powodu trudności. Wynika z nich, że białostockim kierowcom brakuje wrażliwości - nierzadko zatrzymują się nawet kilka metrów od krawężnika. Gazeta poprosiła, by zarząd Białostockiej Komunikacji Miejskiej uwrażliwił spółki komunikacyjne i pracujących w nich kierowców, na te niedogodności pasażerów.

Niezwłocznie przekazałam te uwagi dyrekcji BKM i usłyszałam zapewnienie, że trafią one do kierowców. Mam nadzieję, że takich sytuacji uda się w przyszłości uniknąć - powiedziała Urszula Mirończuk, rzeczniczka prasowa prezydenta Białegostoku.

Obserwacje autora również potwierdzają tę smutną przypadłość białostockich kierowców. Pomoc niepełnosprawnym z pewnością nie jest tu w cenie - mimo rozkładanych podestów w autobusach, są one stosowane w marginalnie małej ilości przypadków i wózkowicz, chcąc wsiąść lub wysiąść z pojazdu, musi liczyć na współpasażerów, bo kierowcy nie są skorzy do ułatwienia mu życia. Takie zachowanie jest nie do pomyślenia np. w Warszawie czy Poznaniu, gdzie kierujący autobusami z własnej inicjatywy potrafią wysiąść z pojazdu i rozłożyć podest widząc, że zbliża się osoba na wózku. W Białymstoku jeszcze nie miałem do czynienia z taką sytuacją.

(inf. własna/wyborcza.pl)