MEGAMOCNI

Czytelnik pisze: Takie koło zamknięte...

alkoholizm czytelnicy listy przeżycia rodzina

Dodano 2013-04-24 08:31:54 | Autor: Emil Kowalski

Zdarzyło się to kiedyś, dawno temu, kiedy to jeszcze byłam młoda i nie wiedziałam co to problemy świata dorosłego. W pobliżu żyła sobie pewna rodzina. Ojciec pił od zawsze, zresztą wcale mu się nie dziwię, bo jak można nie pić mając u boku małżonkę, która wiecznie zrzędzi i nic jej nie pasuje. 

Tak więc ona marudziła i narzekała, on popadał w coraz to głębszy alkoholizm, a dzieci… Cóż dzieci na wsi nie miały w tamtych czasach lekko, szczególnie w takiej właśnie rodzinie. A przecież podobnych domów było tak wiele. Nikt jednak o tym nie mówił, bo to było „normalne”. Nikt się nie skarżył – bo i po co? Przecież nie zwracano uwagi na to, co dzieje się za płotem. A właściwie nie zwracano uwagi na to, co było powszechne, nie dziwiło. Inne sprawy, które mogły stać się tematem do plotek – owszem, te były poruszane i wyciągane na światło dzienne. Takie „ciekawostki” rozchodziły się w błyskawicznym tempie, nabierając w trakcie przechodzenia z ust do kolejnych uszu, niesamowitych rumieńców. Tzw. robienie z igły widły. Cóż… Wieś.

W każdym bądź razie przez lata nic się nie zmieniało. Przemijały jedynie kolejne pory roku. Pod dachem tej rodziny nadal rozbrzmiewały głośne krzyki, na przemian - pijanego ojca i matki, która znowu żaliła się na swój los. Takie koło zamknięte. Sytuacja bez wyjścia ktoś by powiedział. Dzieci rosły w atmosferze wzajemnego braku szacunku, tak do siebie, jak i do rodziców oraz całego otoczenia. To rodzeństwo wtedy jeszcze nie wiedziało, iż spaczenie psychologiczne, jakiego wówczas doznało, odciśnie trwałe piętno na całym ich późniejszym życiu. Od dnia narodzin, zarówno siostra, jak i jej brat, byli świadkami tego wszystkiego, co nigdy nie powinno być udziałem dzieci.

Ojciec pracował, a wracając po ośmiu godzinach do domu „zahaczał” o pobliski sklep, by w domu pojawić się późnym wieczorem. Miał tam kolegów, którzy zawsze chętnie mu towarzyszyli. Wyjątkowo liczną ich grupę można było spotkać szczególnie w pierwszych dniach każdego miesiąca, tuż po tym, kiedy to wypłacane było wynagrodzenie w zakładach pracy. Wtedy „rządzili” wyjątkowo intensywnie i do późnych godzin wieczornych. Rozmowom nie było końca. Z upływem czasu głosy były coraz bardziej donośne, Aż do momentu, kiedy to przechodziły w okrzyki, a niejednokrotnie takie „pogawędki” przy piwie kończyły się bijatykami.

Tak właśnie wyglądał praktycznie każdy dzień tej rodziny.

Zdarzało się, że wróciwszy do domu w stanie „nieważkości” – jak to określały dzieci – ojciec, po kilku słowach matki, wychodził zatrzaskując za sobą z hukiem drzwi. Wtedy było najgorzej. Rodzeństwo długo nie mogło usnąć, słysząc głos matki, która nie mając komu się wyżalić, mówiła sama do siebie, myśląc, iż nikt jej nie słyszy. Nie da się opowiedzieć, co wtedy czuły. Ile było wyzwisk pod adresem ojca. Ile wulgaryzmów. Ile szlochów… Było też słychać łoskot tłuczonego szkła, to naczynia wypadały matce z roztrzęsionych dłoni. Dzieci wtulały się coraz to mocniej w swoje poduszki, ściskały z całych sił ukochane pluszaki, aż w końcu zasypiały, zmęczone tym wszystkim, co przyniósł miniony dzień.

Majka była starsza od brata o rok. Byli już nastolatkami, kiedy sytuacja w domu stała się nie do zniesienia. Kłótnie między rodzicami tak się nasiliły, iż ojciec postanowił się wyprowadzić. Córka nie zważając na cierpkie słowa płynące z ust matki, poszła z nim. Było jej go szkoda, najzwyczajniej w świecie. Wiedziała, ze pozostawiony sam sobie, w samotności, zapije się na śmierć, jak wielu znajomych ze wsi. Tak, niejeden już skończył właśnie w taki sposób. W odosobnieniu, pozostawiony sam sobie. Ale nie ojciec! On taki nie był przecież! Miał rodzinę. Jej sumienie nie pozwalało, na to, by patrzeć jak ojciec się stacza. Na samo dno, bo tak właśnie by się stało. Ona o tym wiedziała. W przeciwieństwie do matki, jej charakteru nie cechowały przede wszystkim zawziętość i egoizm.  

Pani Agata

Drodzy czytelnicy!

Z tygodnia na tydzień, rośnie zainteresowanie naszym cyklem redaktorskim pt. "Piszę ja i mówię nie tylko o sobie..", w którym to poruszamy temat alkoholizmu. Jest tam przedstawiony ten problem w oparciu o autentyczne przeżycia autora. Z tego tytułu otrzymujemy wiele listów w których prosicie o porady, zadajecie pytania autorowi a także nadsyłacie własne teksty opisujące Wasze doświadczenia w tym temacie. My oczywiście czytamy wszystkie i bardzo dziękujemy za tą interesującą korespondencję. Natomiast artykuły Waszego autorstwa, będziemy starać się sukcesywnie publikować lecz w odpowienim czasie. Bywa, że to trwa kilka tygodni lecz nie pominiemy żadnego.

Zapraszamy do dalszego kontaktu!

Zespół MEGAMOCNI