MEGAMOCNI

Dworzec PKP w Katowicach - pułapka na niepełnosprawnych

dworzec Katowice

Dodano 2014-03-31 10:01:30 | Autor: Jacek Gibel

Niedawno pisaliśmy o przystanku SKM w Gdańsku testowanym przez niewidomych. Niepełnosprawni przetestowali też dworzec PKP w Katowicach. Tym razem jednak wnioski nie były takie pozytywne.

Brak punktu informacyjnego dla niepełnosprawnych, zbyt ciche komunikaty, nieczytelne tablice informacyjne, ścieżki dla niewidomych wytyczone tak, że kończą się kilka metrów od celu albo prowadzą zbyt blisko filarów - to tylko niektóre z zastrzeżeń wobec nowej hali. W podziemnej części dworca autobusowego jest równie źle - brak tu w ogóle ścieżek dla niewidomych, a także zasięgu telefonii komórkowej, przez co niemożliwe jest korzystanie ze specjalnych aplikacji na telefony, ułatwiających przemieszczanie się.

Marcin Mikulski, przewodniczący rady i prezes stowarzyszenia Aktywne Życie, podkreśla jednak: Katowice to jedno z niewielu polskich miast, które konsultują inwestycję z niepełnosprawnymi.

Jak pokazuje przykład dworca, nie zawsze się to udaje. Niepełnosprawni wyliczają mankamenty infrastruktury: słabo słyszalne są komunikaty dźwiękowe, elektroniczne tablice informacyjne są nieczytelne dla słabowidzących i zawieszone zbyt wysoko, ścieżki prowadzące są źle wytyczone i usytuowane równolegle do linii kas, przez co ludzie w kolejkach je tarasują. Przy kasach brakuje zresztą oznaczeń w Braille'u, nie ma też kasy uprzywilejowanej dla osób na wózkach.

Również w toaletach dla niepełnosprawnych nie brak absurdów. Drzwi są niefunkcjonalne, ścieżka prowadząca kończy się parę metrów przed wejściem, a fotokomórka "liczy" przewodnika osoby niewidomej jako dodatkowego klienta, który nie wejdzie do szaletu, jeśli nie zapłaci 2 zł.

Na szybach oddzielających halę dworca od tuneli brak z kolei naklejki dla osób niedowidzących. O ścieżkach prowadzących czy oznaczeniach w alfabecie Braille'a w ogóle nie ma mowy. Teoretycznie istnieje asysta kolejowa, ale niepełnosprawni mówią, że rzadko się zjawia, nawet po wezwaniu. Do tego można doliczyć rzadko działające windy i brak jaskrawego oznakowania schodów.

Jakub Jarząbek, rzecznik prasowy Urzędu Miasta, skomentował to tak: Na pewno przyjrzymy się temu raportowi. Zobaczymy, co się uda zrobić, ale miasto jest tylko zarządcą obiektu, a nie jego właścicielem. Jakiekolwiek zmiany i inwestycje są po stronie właścicela obiektu.

zdj. Wikipedia

(inf. własna/naszemiasto.pl)