MEGAMOCNI

Dzieci alkoholików

alkoholizm choroby Dzieci psychologia uzależnienia

Dodano 2013-05-13 10:09:44 | Autor: Emil Kowalski

I wiecie co? Nie jest mi łatwo napisać o dzieciach, które nie mają szczęścia. Tym szczęściem jest normalna rodzina. Taką jest ta, w której nie ma pijaka. Dlaczego mi ciężko? Mam córkę, której nie widuję wcale. Od 9 lat przebywa... No właśnie gdzie?!

Było pięknie. 12 godzin czekałem wraz z jeszcze nie żoną na poród. Wziąłem urlop by być podczas porodu. Widziałem jak to się odbywa i to było przeżycie bezcenne. Gdy pielęgniarka dała mi Nicole (tak się nazywa moja córka) do rąk, na przekór wcześniejszym obawom, z radością ją zaniosłem do szpitalnego pokoju maluchów. Tam po raz pierwszy ją przewinąłem. To były chwile jakich w życiu niewiele.

Myślałem, że będę dobrym ojcem i tak myśleli wszyscy. Jak to mężczyzna, musiałem podzielić się radością z kolegami. Dwa dni świętowałem i jak się potem okazało, to był błąd przez który przypisano mnie do tych facetów, którzy nie zasługują na potomka. To słowa teściowej, które zapoczątkowały późniejszą tragedię rodzinną. Czy to mocne słowa? Owszem. Tak bowiem wygląda to w oczach dziecka. I błędem jest rozumowanie, że póki małe to lepiej wtedy zakończyć związek. Tak naprawdę nie ma różnicy. Dla dziecka to zawsze porażka i ciągłe tłumaczenie rówieśnikom, gdzie jest tata.

Zanim jednak stało się faktem, że z ojca, pozostały tylko wspomnienia za mgłą (tak będzie i pewnie już jest dla dziecka), doszło do pokazania życia najgorszego. Nie wiem co czuła córka, gdy byłem pijany. Miałem na tyle w świadomości, że wolałem przespać chwile kiedy w mojej krwi królowały promile. A życie na przekór sprawiło, iż jak miałem spędzić z nią czas to nie byłem w stanie. Lecz jedną rzecz mam na obronę. Nigdy żona (było już praktycznie pewne że dojdzie do rozejścia), nie dotrzymywała słowa i dawała mi dziecko pod opiekę, tylko gdy jej pasowało lub babcia pozwoliła. Tak właśnie obie nie zwracały uwagi nawet na to kiedy pracuję. I nie umiem tu nie napisać o teściowej. To jej słowa „Emil ja wam zabiorę to dziecko zobaczysz”. Chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać, jakie to miało znaczenie. Jeszcze wiele musiałbym napisać o tej sytuacji w moim życiu i to raczej osobny dział. I co potwierdzają bezstronnie, znajomi sąsiedzi, nie tylko moje picie jest powodem tych wydarzeń. Ja osądzam się nadal, lecz już coraz bardziej również do mnie dochodzi ta świadomość. Jako alkoholik, przypisałem sobie całe zło. To błąd. Osoba pijąca nie zawsze jest winna. Moja córka Nicole, płakała gdy po raz ostatni ją widziałem. Było to tak, jakby wyczuła, że mnie już nie zobaczy. Wtedy była na rękach mojej byłej, która wzięła ją w pośpiechu i nagle bo... Czekał na nią nowy facet. Wrzasnęła na córkę i na mnie, tak że oboje się wzdrgnęliśmy. To ostatnie chwile.

Zanim jednak do tego doszło nie mogłem się niczym szczycić i jako ojciec, nie dawałem dobrego przykładu. Pomimo starań o dobry wizerunek mojej osoby w  oczach dziecka, przez alkohol było to niemożliwe. Córka była już na tyle świadoma, że wiedziała, kiedy jestem pijany i traktowała to jako zło. Lecz takie małe dziecko nie do końca rozumiało powagi sytuacji. Bardziej chodziło o mnie jako osobę w obliczu obcych ludzi.

Niestety, ale fakt upicia się, powodował, że gdy była u mnie najczęściej obowiązki opieki, sprawowała babcia. Dla mnie problemem był spacer z nią i żebym mógł być pewny „swoich ruchów”, musiałem wziąć zapas piwa. Były to spacery do lasu z dala od ludzi. Zdawałem sobie sprawę, że będą widzieć. Już wtedy wiedziałem, że to błąd lecz nie mogłem darować i odmówić dziecku, które chciało być ze mną. Ona się cieszyła, bo lubiła las.

To wszystko prowadzi do jednego – dziecko będzie się z czasem wstydzić a więc w moim przypadku, zawczasu zostało to „przymusowo” zahamowane.

I tutaj ważna rzecz.

Często alkoholikowi wydaje się, że mając humor chmielowy, rozbawia dzieci. Owszem, one się śmieją lecz bardziej naśmiewają a osoba dorosła pokazuje jak należy nie robić, potem te same błędy powielają dzieci. Tego nie muszę nikomu tłumaczyć. I jest paradoksem, że po trzeźwemu, ta sama osoba w pełni się z tym zgadza i nawet innych upomina. Nstępnie robi to samo. To kolejny element koła zamkniętego w alkoholizmie.

Dzieci alkoholików są poszkodowane. Nie ulega wątpliwości, że cierpią, nie mogąc się pochwalić ojcem czy matką, bo ci gdy na nich się patrzy, nawet gdy mają wspaniałe umiejętności, które mogą posłużyć jako argument do pochwały, są po prostu pijani. W szkole, widzi to grono pedagogiczne, nawet gdy nie mają kontaktu na co dzień z daną rodziną. Sąsiedzi ot kto, przekazują o „ekscesach alkoholowych” i drogą „pantoflową” dociera to do opinii szkolnych. Bary są publiczne i o tym powinni pamiętać pijący często. Z czasem, gdy tata czy mama, a często bywa, że oboje, piją coraz więcej, to dochodzi do sytuacji, że wypłata w większości to wydatek na kolejne butelki. Dzieci są na boku a tłumaczenie jedno – zbyt mało pieniędzy aby dać im, na nowe ubranie czy kolonie. Te pieniądze już od dawna zostały najzwyczajniej przepite. I nie tylko pieniądze. Także zainteresowania i ciekawość dziecka, przez fakt codziennego wizerunku butelki w domu, skupia się właśnie na niej. Pijący nie poświęcają czasu na zabawy, w głowie tylko trunek. Pijący nie widzą smutku swoich pociech.

Takie opuszczone dzieci, często szukają poparcia wśród innych. Niestety, wybierają tych z tzw. „marginesu”, źle zachowujących się rówieśników. Tam rządzi próbowanie „przyjemności dorosłych” czyli także często – alkohol. To młodzież, który „chwyta się wszystkiego”, również łamania prawa. Natomiast dzieci alkoholików, nie mając poparcia i nie mogące liczyć na rodziców, są bardzo skłonne przyjmować, takie warunki życia jak „samowolka”, „brak kultury”, „agresja”, „wandalizm”. Nie można tego ukryć. Oczywiście wspomniane zachowania nie można przypisywać wszystkim, gdyż bywa i tak, że poszkodowane złym losem rodzinnym, młode osoby, szukają pomocy wśród nauczycieli. Ci z kolei są najbliższymi im ponieważ, to właśnie profesor, nauczycielka poświęcają wiele godzin uwagi swoim uczniom. To zbliża i bywa, że tej uwagi jest niemal 100% więcej, niż tej, jaką powinna być od rodziców.

Zagrożeń jest o wiele więcej. Nie sposób ich przedstawić w tak krótkim materiale. Tym bardziej, że jako autor, piszę o tym z pewnym bólem serca. O tym świadczy. ogólnie przedstawiona moja sytuacja. Ma się ona wyjaśnić do końca już w przyszłym miesiącu. Wreszcie po latach, dojdzie do rozstrzygnięć w sprawie mojej córki. Musiałem otrzeźwieć aby w pełni, z całego serca, móc być gotowym na sprostanie zadaniom jakie należą do prawdziwego ojca – taty.

zdj.sxc.hu

 

Zapowiedź Artykuły całego cyklu

Kolejne artykuły z cyklu

ukazują się

co poniedziałek a już następny to

"Korzyści alkoholika"

  1. Niepełnosprawność na życzenie
  2. Od tego się zaczęło
  3. Medyczne i moralne pojęcie alkoholizmu
  4. Zmiana wyglądu u alkoholika
  5. Słownictwo i wypowiedzi - moje zmartwienie
  6. Psychika alkoholika
  7. Alkoholik w rodzinie
  8. Mój partner pije
  9. Alkoholik odkrywa wartość rodziny
  10. Dzieci alkoholików
  11. Korzyści alkoholika
  12. 12 artykułów alkoholika jak 12 kroków do trzeźwości

 

Czytelnicy również piszą.

Sprawdzaj powiązane tematy

 
  1. Spowiedź - historia czytelnika
  2. Nie piję - nie jestem Polakiem?
  3. Czytelnik pisze: Takie koło zamknięte...
  4. Gdy mama i tato pije...