MEGAMOCNI

Festiwal „Albertiana” - wyłoniono półfinalistów

albertiana Dymna festiwal fundacje twórczość

Dodano 2013-01-15 11:45:58 | Autor: Emil Kowalski

Ogólnopolski Festiwal Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych IntelektualnieAlbertiana”, jest już na etapie półmetka. 

Jury w składzie: Anna Dymna (przewodnicząca), Beata Paluch-Zarycka, Angelika Kusak, Katarzyna Walaszek i Marcin Pałys (sekretarz) zakwalifikowało do II etapu „Albertiany” 36 grup teatralnych i 13 solistów spośród 47 zespołów teatralnych i 27 solistów zgłoszonych  w tym roku do konkursu przez 58 ośrodków z całej Polski.

Wyróżnieni artyści zaprezentują swoje przedstawienia i utwory wokalne w czasie eliminacji regionalnych. Trzynasty wielki finał festiwalu odbędzie się 4 marca w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie. Organizatorami Festiwalu są Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko i Fundacja im. Brata Alberta.

Posiedzenie jury odbyło się 11 stycznia w siedzibie Fundacji Anny Dymnej. Założycielka fundacji tak oto podsumowała:

Blisko dziesięć godzin oglądaliśmy przedstawienia i wokalistów, którzy zgłosili się do pierwszych eliminacji festiwalu „Albertiana 2013”. To dla mnie niezmiennie ogromne przeżycie. Oglądnęliśmy kilkadziesiąt przeróżnych spektakli. Każde z nich to odrębny świat, inna planeta. Niektóre w pełni profesjonalne, z ujmującymi rolami, precyzyjne, ciekawe w formie, dopracowane w najmniejszym szczególe. Z roku na rok przedstawienie są piękniejsze i na wyższym poziomie artystycznym. Coraz trudniejsza jest też ich ocena. Zaskoczona byłam pięknymi światłami, scenografią, charakteryzacją w wielu przedstawieniach. Nastrój wywołany światłem i muzyką wydobywał i podkreślał to, co najważniejsze – niepowtarzalną wrażliwość aktorów. Sama mam kontakt z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Wiem, jak żmudna  i specyficzna jest praca z nimi. Wiem, jak szybko się męczą, jaką trudność sprawia im koncentracja na scenie, jaki wysiłek muszą wkładać w każde zadanie, każdy ruch, gest, słowo.
Jestem aktorką ponad czterdzieści lat i wiem dokładnie, jak karkołomne dla aktorów są sceny zbiorowe, wspólne działanie na scenie. Wczoraj widziałam imponujące efekty pracy terapeutów z aktorami, godne podziwu i zazdrości. Widać też jak wiele dają takie festiwale, jak dużo uczymy się od siebie nawzajem. To, że mamy szanse oglądać swoje prace, że możemy rozmawiać o doświadczeniach i trudnościach, daje nam odwagę, radość, napęd do tej pracy. A wiara w to, że z osobami niepełnosprawnymi intelektualne można wyczarowywać piękne przedstawienia, jest bardzo potrzebna ludziom, którzy z nimi pracują.
Są regiony, w których widać wyraźnie brak odwagi, wiary w siebie i możliwości podopiecznych, nieśmiałość w działaniach . Najpiękniejsze są te przedstawienia, w których główną siłą jest radość i emocje podopiecznych. Mają oni w sobie prawdę i czystość uczuć, które rzadko można spotkać  wśród profesjonalnych aktorów. Nie ukrywam, że  kilka razy zakręciła mi się łza w oku i ucichały wszelkie komentarze i rozmowy. I nie były to przedstawienia rozbudowane w formie, niejednokrotnie ubogie technicznie i wizualnie. Podziwiam pracę wielu terapeutów. Potrafią otworzyć swoich podopiecznych, wydobywają z nich prawdę i ogromne emocje, uczą ich panować nad nimi i powtarzać na użytek sztuki. To najwspanialsza terapia, lekarstwo na wszystkie stresy i napięcia, myślę, że i dla podopiecznych, i widzów.
Są też zespoły, przed którymi stoją wielkie wyzwania i ogrom pracy. Bywają spektakle, w których aktorzy są ponurzy, znudzeni, wszystko wykonują jakby z przymusu i całkiem beznamiętnie. Wiem, jak trudno oceniać prace z tymi podopiecznymi. Ich niepełnosprawności są tak różne, o tak zróżnicowanych stopniach, że w żaden sposób nie daje się porównywać ich możliwości. Wydaje się, że całkiem nie pojmują, w czym uczestniczą.  Jednak są przedstawienia, w których każdy aktor dostaje zadania na miarę właśnie swoich możliwości, każdy jest na swoim miejscu i taki, jaki jest, jest właśnie potrzebny i ważny! W tych ludziach na scenie widać dumę i radość, i jakieś takie poczucie bezpieczeństwa, i odwagę, i pewność.  A jeśli nie potrafią się uśmiechać, to ta ich powaga jest właśnie celowym środkiem wyrazu.
Ten przegląd był dla mnie ogromną lekcją i przeżyciem. Gratuluję wszystkim odwagi i efektów tej pracy. Dziękuję aktorom, terapeutom za wielkie zaangażowanie, wysiłek, serce, uczucia, które biły z ekranu. Z wieloma z Was zobaczę się w marcu w Teatrze Słowackiego i osobiście uściskam i ucałuję… a mam nadzieję, że kiedyś wszyscy spotkamy się w Krakowie. Dziękuję Wam za te piękne przeżycia. Trzymam kciuki! Czekam w Krakowie na finałach.

Mimowszystko.org