MEGAMOCNI

Klaudiusz - "Nad moim życiem czuwają anioły"

historie kampania_Wyjątkowe_Serce życie

Dodano 2014-01-04 20:26:00 | Autor: Emil Kowalski

Powszechne jest przeświadczenie, że osoby autystyczne z powodu swojej niepełnosprawności są zmuszeni obejść się bez wielu walorów życia, trwale nie mogą się asymilować w społeczeństwie. Poniższa, autentyczna historia obrazuje, że ciężka i wytrwała praca Klaudiusza oraz darzącym nad nim dziadków umieją robić cuda. Następnym aktem ku jego samodzielności może stać się zimowa podróż w góry organizowana przez Stowarzyszenie Wyjątkowe Serce.

Diagnoza, nauka pisania i 360 jogurtów

W chwili postawienia diagnozy choroby u Klaudiusza – autyzmu, jego rodzina poczęła robić wszelkie kroki, ażeby mu pomóc. Rozpoczęły się spotkania u specjalistów, terapia i ćwiczenia przygotowane specjalnie dla dzieci autystycznych. Drobnymi posunięciami, ciężką pracą i poświęceniem dziadków,  Klaudiusz nauczył się mówić i to był pierwszy sygnał, że wszystko przynosi efekty. Jak mówi Pani Zofia, która wychowująca chłopaka razem z mężem – to proste sposoby przynoszą niesamowite efekty. Do nauki czytania i pisania posłużyły litery, które były dodatkiem do popularnych jogurtów. W swym czasie kupiliśmy ich 360, żeby Klaudiusza nauczyć alfabetu i pomogło to niesamowicie.

Pewnego dnia po powrocie ze spaceru po lesie chłopiec poszedł do kuchni i o swoich siłach, dzięki tymże literkom, ułożył napis na lodówce: „Nad moim życiem czuwają anioły.”

Jego choroba nigdy nas nie ograniczała

Gdy Klaudiusz był dzieckiem, każdą wolną chwilę spędzał wraz z dziadkami na łonie natury.

- Pakowaliśmy plecaki z mężem i wyjeżdżaliśmy pod namiot do lasu, nad morze. Jego choroba nigdy nas nie ograniczała, bo wnuczek wiedział, że cokolwiek by się nie działo: czy burza, czy zwierzęta podchodzące do naszego namiotu na biwaku to zawsze miał w nas oparcie i wiedział, że może przybiec i się przytulić – wspomina babcia Klaudiusza.

Chłopiec nie ucieka od tłumów, a jego babcia rozpamiętuje podróż okrętem pirackim kiedy to zostali odosobnieni i dzieci siedziały oddzielnie, ponieważ przygotowano dla nich specjalne atrakcje.

- Na początku zdenerwował się i zaczął krzyczeć, jednak gdy tylko mu pomachałam i dałam znać, że jestem w pobliżu od razu uspokoił się i cieszył rejsem. To jest takie pogodne dziecko, otwarty, uśmiechnięty i ciekawy otoczenia chłopiec – dodaje Pani Zofia.

Taniec to jego pasja

Wnuczek jest traktowany przez dziadków jak inne dzieci, wie co może, czego nie i gdzie są granice. Gdy będąc dzieckiem denerwował się na coś lub czegoś chciał i próbował to wymusić to miał czas dla siebie, aby się wyrazić, a gdy złość mijała przychodził przytulić się do babci lub dziadka.

- Nawet teraz, gdy dojrzewa, to także czasem się buntuje, ale wtedy siadamy i mówię mu, że go rozumiem, że coś jest nie tak. Jeśli czasem coś jest nie tak jakby tego chciał to zawsze możemy o tym porozmawiać. W szkole zaś powinien być grzeczny

Zespół Placówek Edukacyjnych w Olsztynie, których uczniem jest Klaudiusz to miejsce, gdzie może nie tylko uczestniczyć w zajęciach czy terapii, ale też realizować jedną ze swoich pasji – taniec. Chłopiec uczy się tańczyć już trzeci rok i dziadkowie nigdy nie opuszczają jego występów podczas szkolnych przedstawień. Wtedy nie wiadomo, kto jest bardziej podekscytowany: Klaudiusz robiąc to co uwielbia, czy pełni dumy dziadkowie obserwujący jego postępy.

Kino i zakupy krokiem ku dorosłości

Drugą wielką pasją Klaudiusza jest kino. Gdy tylko pojawia się film, który go interesuje od razu wspólnie z dziadkami planują wyjście do kina. Jadą do niego autobusem, dzięki czemu chłopiec ma szansę obserwowania jak żyją i podróżują inni ludzie, następnie oglądają film i często później spacerują. Wysiłki dziadków sprawiły, że chętnie i aktywnie Klaudiusz uczestniczy w normalnym życiu ich domu. Chętnie z rodziną bierze udział w zakupach, zna się na cenach. Nie jest odizolowany i bierze udział we wszystkich czynnościach domowych, pomaga jak umie i jest wielkim wsparciem dla babci i dziadka, sam zostaje także w domu.

Czas na samodzielny wyjazd w góry

Na pytanie, czy chłopiec będzie w stanie kiedyś sam funkcjonować w społeczeństwie, jego opiekunowie nie umieją dziś na to odpowiedzieć. Jednym ze sposobów nauki samodzielności są samodzielne wyjazdy. Jak ten najbliższy, zimowy – organizowany przez Stowarzyszenie Wyjątkowe Serce przy Zespole Placówek Edukacyjnych w Olsztynie. Na początku 2014 roku kilkunastu uczniów wyjedzie z opiekunami na 7 dni zimowych wakacji, nie tylko by uczestniczyć w dodatkowych warsztatach ale też, by poczuć się jak ich zdrowi rówieśnicy. Będzie to milowy krok ku ich samodzielności.

I Ty możesz pomóc

Wyjazd grupy to kosztuje 20 tysięcy złotych. Wszystkich, którzy chcą pomóc zachęcamy do udziału w kampanii „Wesprzyj Zimowisko Wyjątkowego Serca. Pomóż nam zrobić krok ku samodzielności”, w ramach której można przekazać dowolną kwotę na ten cel. Wspólnie z pewnością nam się uda, a więcej informacji o kampanii można znaleźć na stronie: www.wyjatkoweserce.pl

Więcej informacji udzieli:

Karolina Sieniawska

Wordsmith PR

tel. 696 172 123

biuro@wordsmith.pl

W ramach kampanii, przygotowaliśmy cykl życiowych historii - kliknij tutaj