MEGAMOCNI

Kolejna przesiadka

historie ludzie opowieści piekło życie

Dodano 2013-07-19 19:34:25 | Autor: Aga SamaSwoja

Ciotka zabrała go do domu. Była siostrą ojca, więc doskonale wiedziała co chłopiec musi przeżywać w tej chwili, po takiej stracie. Pomimo opowieści o sytuacji, która zdarzyła się na dworcu, wierzyła w to, iż matka po niego przyjedzie. 

Podobno wtedy, gdy skontaktowała się, by dać znać o przyjeździe chłopca, stwierdziła, że ten okres nie będzie trwał długo. Jednak wakacyjny czas się skończył, później mijały kolejne miesiące i nic się nie zmieniało. Patrząc na to z perspektywy czasu, teraz podejrzewa, iż krewna chciała po prostu myśleć, że chłopiec jest u niej, gdyż dla matki to bardzo ciężki etap i musi się pozbierać po śmierci męża. Ciotka tak silnie wierzyła w to, że matka po niego przyjedzie, iż nawet nie wysłała go do szkoły, by kontynuował naukę. Tak, jakby była przekonana, że może przyjechać każdego dnia.

Sięgając myślami wstecz, podejrzewa, iż ta jej silna wiara w to, że matka wróci po syna, spowodowana mogła być początkami choroby, która w kolejnych latach postępowała coraz bardziej.

Przez kolejne prawie trzy lata nic się nie zmieniało. Ciotka nadal ślepo była przekonana w powrót matki. On widząc postępującą chorobę i to, że powoli traci ona kontakt z rzeczywistością, przestał zaprzeczać jej wierze, że jego powrót do domu jest nadal realny. Z biegiem czasu zdrowie ciotki na tyle się pogorszyło, iż była zmuszona poprosić kogoś, kto byłby w stanie pomóc w codziennych czynnościach. Jedyną osobą, która się zgodziła i miała taką możliwość, była siostra matki chłopca. Zamieszkała z nimi. Nie bez znaczenia był tu zapewne fakt, iż chora dostawała co miesiąc pokaźną rentę. Mijały kolejne dni, a stan ciotki pogarszał się coraz bardziej. Po kilku miesiącach przestała poznawać otoczenie, w którym się znajdowała oraz osoby, z którymi przebywała na co dzień. Zajmowanie się nią przysparzało coraz to więcej trudności i wymagało cierpliwości, której zaczęło brakować opiekunce. Siostrzeniec był zawsze gdzieś obok, był kimś zbędnym, kimś na zasadzie „zwierzątka domowego, któremu raz na dzień trzeba postawić pod nosem michę z jedzeniem”.

Pewnego marcowego popołudnia opiekunka stwierdziła, iż stan chorej pogarsza się w szybkim tempie, a na jej leczenie potrzeba coraz to więcej pieniędzy. I on, jako dodatkowa „osoba do wyżywienia”, wcale nie jest potrzebny w tym domu. Po chwili usłyszał jeszcze: „Idź się spakuj!”. Później wręczyła siostrzeńcowi niewielką sumę pieniędzy i otworzyła szeroko drzwi…

Teraz jak o tym opowiada nasuwa mu się jedno stwierdzenie, że i matka i jej siostra były bardzo do siebie podobne. Szczerze mówiąc, on sam określił to stwierdzeniem o wiele mniej cenzuralnym…

Miał 13 lat. Stał na ulicy nie wiedząc w którą stronę się udać. Obdarty ze złudzeń, że cokolwiek będzie kiedykolwiek dobrze…

 

Wszelkie wydarzenia przedstawione w tym opowiadaniu są prawdziwe, jednakże nazwy miejscowości, imiona oraz miejsca zostały pominięte lub zmienione ze względu na dobro głównego bohatera i innych osób.

Wszystkie treści cyklu TUTAJ

zdj. Filckr  Some rights reserved by puuikibeach