MEGAMOCNI

Konferencja w sprawie kampanii informacyjnej o zespole Downa

down

Dodano 2013-11-07 08:06:29 | Autor: Jacek Gibel

Wczoraj w restauracji "Aleje 3" w warszawskim Muzeum Narodowym odbyła się konferencja prasowa poświęcona kampanii "Zrozum i daj mi żyć" dotyczącej dzieci z zespołem Downa.

Billboardy, o których pisaliśmy już na naszym portalu, wzbudziły spore kontrowersje zarówno zwykłych przechodniów, jak i postaci znanych z mediów. Jeszcze przed konferencją pojawiły się też głosy, że wszystko zostało ukartowane, a hasła reklamujące kampanię celowo mają budzić takie a nie inne odczucia, by zapewnić akcji rozgłos.

W największych miastach Polski przy okazji kampanii pojawiło się ponad 150 billboardów ze zdjęciami Oli Błaszyk, zawodniczki Olimpiad Specjalnych Polska. Obok pojawiło się dziewięć haseł:

- "Zespół Downa. Zrozum i daj mi żyć",
- "Zespół Downa jest jak czkawka, której nie możesz zatrzymać",
- "Zespół Downa jest jak atak śmiechu w miejscu, gdzie nie można się śmiać",
- "Zespół Downa jest jak tęsknota do kogoś, kto mieszka tylko w książce",
- "Zespół Downa jest jak ciągła tęsknota do doskonałości",
- "Zespół Downa jest jak sen, który tylko mi się podoba",
- "Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie możesz sprać",
- "Zespół Downa to oryginalność, której nie wybierałam",
- "Z Zespołem Downa bywasz bardzo samotny…"

Do haseł odniosła się mama Oli, Roma Błaszyk: Hasła tej kampanii to nasze całe szesnastoletnie życie z Olą. Najwięcej kontrowersji wzbudziło hasło "Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie możesz sprać". Te słowa mogą zaboleć. Wszyscy mówią, że kiedy przechodzą obok billboardów z tym hasłem, to coś ich uwiera. I bardzo dobrze. Ja mam takie uczucie od 16 lat. Kiedy chodzimy do kina, jedziemy tramwajem, Ola wzbudza niezdrowe zainteresowanie. Słyszę jak rodzice mówią do swoich dzieci: nie siadaj koło niej. Kiedy widzicie hasła, to czujecie skurcz żołądka? Ja go czuję codziennie.

Ojciec dziewczynki dodał: Różność opinii to siła tej kampanii. Obraziłbym się, gdyby było napisane – Ola to plama na koszuli. Ale tutaj chodzi o Zespół Downa, coś, czego nie możemy zmienić. Musimy to zaakceptować. Nie możemy się obrażać na życie.

Jak powiedziała autorka kampanii, każde hasło to wypowiedź rodzica lub osoby z zespołem Downa. Najbardziej kontrowersyjne hasło o plamie na bluzce faktycznie okazało się prowokacją twórców. To właśnie to hasło wywołało tyle kontrowersji. I tak zakładaliśmy. Reszta haseł miała dopełnić obrazu osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Osoby samotnej, odrealnionej - dodaje.

W podobnym tonie wypowiedział się też fotograf kampanii, Tomasz Sikora: Bardzo się zdenerwowałem, gdy usłyszałem, jak niektóre osoby odebrały tę kampanię. Potraktowały ją powierzchownie, nie zastanowili się nad treścią. Hasło jest mocne, ale takie ma być, żebyśmy w końcu coś zauważyli.

Ile jest w tym wszystkim prawdy - nie wiadomo. Z pewnością jednak autorzy kampanii osiągnęli jeden cel - zarówno o nich, jak i o kontrowersyjnych plakatach zrobiło się głośno. Suzan Giżyńska apeluje: Mam prośbę do rodziców [dzieci z zespołem Downa - przyp. red.], by wykorzystali ten czas, to, że zrobiło się głośno. Nie mówili o plamie, ale o tym, jak im się żyje w Polsce, czego im brakuje.

Reakcje ludzi na niepełnosprawność intelektualną w naszym kraju wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Pozytywny stosunek do tych osób - nie tylko chorych na zespół Downa - to wciąż pobożne życzenia, choć sytuacja powoli się poprawia. Czy dzięki plakatom zmieni się postrzeganie niepełnosprawności intelektualnej w naszym kraju?

Prawdę mówiąc, ciężko nie zgodzić się z zdaniami zarówno przechodniów, jak i twórców kontrowersyjnej kampanii. Co prawda można było się domyślić, że w hasłach z billboardów należy szukać drugiego dna i traktować je nie jako opinie o chorobie, a raczej jako to, jak osoby z zespołem Downa czują się postrzegane przez innych, ale ilu z nas zacznie zastanawiać się co poeta miał na myśli? patrząc na każdy plakat? Pierwsze skojarzenie z kolei jest zdecydowanie pejoratywne.

Wypowiedzi z konferencji jednoznacznie pokazują, co było zamysłem twórców kampanii "Zrozum i daj mi żyć". O akcji z pewnością będzie głośno - oby tylko szum związany z problemem postrzegania osób z niepełnosprawnością intelektualną nie zniknął wraz ze zwinięciem ostatniego billboardu.

(inf. własna/olimpiadyspecjalne.pl)