MEGAMOCNI

Krzysztof Jarzębski - nie ma sytuacji bez wyjścia

handbike Jarzębski maraton

Dodano 2013-07-17 09:57:25 | Autor: Jacek Gibel

Sport rowerowy robi się coraz popularniejszy w tym cyklu. Była już mowa o Alexie Zanardim i Rafale Wilku, teraz czas na kolejnego zawodnika jeżdżącego na trójkołowcu. Krzysztofa Jarzębskiego od wcześniej wymienionej dwójki sporo jednak różni.

Jarzębski urodził się 56 lat temu w Pabianicach. Od najmłodszych lat uprawiał dziesięciobój, jednak mimo sporych osiągnięć, notorycznie przegrywał z kontuzjami. Karierę przerwała tragiczna diagnoza – nowotwór. W pięciu kolejnych operacjach Krzysztof stracił nogi. Już podczas pobytu w szpitalu stwierdził, że się nie podda i zaczął trenować ewolucje na wózku. Próbował sił w koszykówce, jednak – jak sam stwierdził – tam wynik zależał od całej drużyny, a on chciał dużo osiągnąć, przerzucił się więc na sport indywidualny. Padło na handbike.

O ile Wilk czy Zanardi trafili na Igrzyska Paraolimpijskie, o tyle Jarzębski poprowadził karierę w zupełnie innym kierunku. Od kilku lat podróżuje po świecie, pokonując na wózku i handbike’u niewyobrażalne dystanse. Był już między innymi w Niemczech, Anglii, Grecji i Stanach Zjednoczonych. Nie przeszkodziły mu nawet złośliwe zrządzenia losu. Podczas wyprawy do USA, gdzie miał pokonać ponad 4,5 tysiąca kilometrów, złodzieje ukradli Polakowi jego rower. Dystans przejechał więc… na pożyczonym sprzęcie. Dwa miesiące później na zwykłym wózku – wciąż bowiem nie uzbierał pieniędzy na profesjonalny handbike – zmierzył się z 500-kilometrową trasą z Berlina do Łodzi. Wtedy z kolei pojawił się problem ze strony niemieckich policjantów, którzy nie pozwolili mu poruszać się po autostradzie, kierując go na wąską drogę bez pobocza, przez co musiał nadłożyć kilometrów.

W kwietniu tego roku Jarzębski zakończył kolejną wyprawę. Pierwotnie miał objechać Bałtyk, ale z powodu złych warunków atmosferycznych zdecydował się na zupełnie inną trasę. W ciągu 14 dni pokonał 2723 kilometry, zwiedzając osiem krajów: Czechy, Austrię, Włochy, Francję, Belgię, Holandię, Niemcy i oczywiście Polskę.

Kariera pabianiczanina to jednak nie tylko maratony, podczas których zawsze przyciąga wielką uwagę. W lipcu zeszłego roku wziął udział w Mistrzostwach Polski Osób Niepełnosprawnych (na pożyczonym rowerze), gdzie zdobył trzy brązowe krążki. Był też bliski pobicia rekordu świata na wózku na dystansie 100 km, jednak w październiku 2008 roku zabrakło mu dosłownie paru sekund. Rok później jednak zapisał się na kartach historii, ustanawiając wynikiem 425 km rekord świata w 24-godzinnej jeździe na handbike’u. Dystans mógłby być jeszcze bardziej wyśrubowany, jednak pan Krzysztof, pewny pobicia rekordu, zwolnił w końcówce trasy.

W listopadzie zeszłego roku o Krzysztofie Jarzębskim nakręcony został film „Maratończyk” w reżyserii Zbigniewa Gajzlera.

Mimo niewątpliwych wyczynów pabianickiego maratończyka, nie udało mu się wystąpić na igrzyskach w Londynie. Z marzeń o paraolimpiadzie jednak nie zrezygnował. Już za trzy lata impreza w Rio – może tam go zobaczymy, tym bardziej, że Jarzębski z wielką dumą mówi o Polakach, którzy wzięli udział w londyńskich zawodach.

SYLWETKA ZAWODNIKA:

Imię i nazwisko: Krzysztof Jarzębski

Dyscyplina: Handbike

Niepełnosprawność: Brak obu nóg