MEGAMOCNI

Maja, sepsa i leczenie - dramat w pięciu aktach

ludzie sepsa

Dodano 2013-03-01 11:49:57 | Autor: Jacek Gibel

Koń (a w tym przypadku źródło) jaki jest, każdy widzi. Czasem jednak nawet w takich miejsach można znaleźć interesujący temat. W opisanym przypadku aż ciężko stwierdzić, co jest najsmutniejsze.

AKT PIERWSZY

Historia opisana w "Fakcie" dotyczy czteroletniej Mai Bratoń. Dziewczynka z powodu sepsy, na którą zachorowała mając 5 miesięcy, musiała mieć amputowane obie ręce i nogi. Koszt specjalistycznego wózka inwalidzkiego dla dziewczynki to 15 tysięcy złotych. NFZ refunduje zaledwie około 10% tej kwoty. "Pod górkę" rodzina Bratoniów miała przez trzy lata. Niezliczone zwolnienia z pracy w celu załatwiania spraw dotyczących Mai, odsyłanie od lekarza do lekarza (Jechaliśmy z małą do lekarza do Polanicy to odsyłali nas do Wrocławia. Stamtąd medycy kierowali nas do Krakowa i tak w kółko, jak miał powiedzieć ojciec dziewczynki) były na porządku dziennym. W końcu zdecydowali się na konsultacje w Niemczech.

AKT DRUGI

Nagle okazało się, że za Odrą jest o wiele łatwiej. Państwo pokrywa 80% kosztów wózka, w dodatku dużo tańsze jest leczenie, a i jego metody znacznie różnią się od proponowanych przez polskie placówki. Czas wizyty ze zwyczajowych 15 minut w Polsce przeciągnął się do półtorej godziny, a sami lekarze zaproponowali zupełnie inne rozwiązania. Nic dziwnego, że ojciec najpierw znalazł pracę w Niemczech i tam ubezpieczył córkę, a następnie ściągnął do siebie rodzinę. Z Mannheim, gdzie zamieszkają Bratoniowie, do szpitala w Heidelbergu jest zaledwie 20 km.

Domorośli "krytycy" (sic...) od dawna ciskają gromy na NFZ - za "chore" podejście do pacjenta, za niskie kwoty refundacji, za biurokrację, za huragan "Katrinę" i tsunami w Japonii. Krytykować jednak najłatwiej, zwłaszcza, gdy nie ma się elementarnej choćby wiedzy na dany temat.

I tu powinna pojawić się kurtyna. Niestety, jest jeszcze...

AKT TRZECI, CZWARTY I PIĄTY

Pod artykułem, zamieszczonym na portalu Wirtualna Polsce, pojawiły się oczywiście dziesiątki komentarzy. Gros z nich utrzymane jest - zero zdziwienia - w tonie (pisownia oryginalna) "głosowaliście na Tuska to tak macie" (użytkownik podpisujący się jako "ja"), "Polska juz w ogole przestaje byc krajem dla ludzi, coraz wieksza nedza, bajzel, naprawde jesz zle." ("Il") czy "takie państwo trzeba z tąd wiać puki mozna , zdzierają z nas kupę kasy na służbę zdrowia a jak człowiek sie nawet tylkko przeziębi to termin wizyty za 4 dni albo "proszę iść zapytać lekarza czy panią przyjmie" . Banda złodziei !!!!!!!!!" ("Ania").

Skupmy się jednak na innej popularnej kategorii wpisów, reprezentowanej przez post autorstwa niejakiego "ak":
"Lepiej by było dla tej małej jakby nie przeżyła.Co to za kalekie życie będzie?Marnujemy miliony na ratowanie warzyw,a potem brakuje pieniędzy na leczenie chorób w przypadku których medycyna daje olbrzymie szanse na pełne wyzdrowienie.Niemcy powoli stają się krajem ułomnych ludzi.Pracowałam tam i napawało mnie przerażeniem jak musiałam mijać na ulicy koszmarne,zniekształcone,ułomne dzieci.WIększość z nich do końca swojej wegetacji będzie żyła na koszt podatnika i po co????Bo rodzice mają taki kaprys?Cuda się nie zdarzają...zawsze to życie będzie już ułomne i kalekie"
Podobnie wypowiada się "iza": "lepiej zeby ta sepsa ją zabiła ,co to za życie? męka dla niej i rodzicow.gdzie był wtedy bóg?"

Na szczęście takim zanikiem rudymentarnych organów "wykazał się" zaledwie niewielki promil komentujących i z tym trzeba się zawsze liczyć, niemniej porusza to dość ważną kwestię - już nawet nie tyle akceptacji, co tolerancji niepełnosprawności. Choć z tym zawsze było - nie tylko w Polsce - ciężko. Niepełnosprawni, zwłaszcza w stopniu znacznym lub widocznym, skupiają na sobie w wielu przypadkach negatywną uwagę ludzi. A najbardziej zastanawiające, czy owi "odważni" zamieniliby słowa w czyny, gdyby problem dotyczył ich najbliższych.

Jak mawiają mądrzejsi - "naród wspaniały, tylko ludzie k...y".

Kurtyna.

zdj. Wikipedia

(inf. własna/wp.pl)