MEGAMOCNI

Medyczne i moralne pojęcie alkoholizmu

alkoholizm choroby psychologia uzależnienia

Dodano 2013-03-25 09:21:28 | Autor: Emil Kowalski

Z medycznego punktu widzenia alkohol to trucizna. Dokładniej mówiąc, chodzi tutaj o upojenie alkoholem. Bynajmniej zalicza się do tego także małe dawki, które nie wywołują większych zmian bezpośrednich tj. zaburzenia równowagi, plątania się języka i tym podobnych. Alkohol działa na nasze komórki i w zależności od dawki trunków jakie przyjęliśmy, niektóre komórki wyłącza lub osłabia ich działanie.

W przypadku picia nagminnego i nawet w tzw. „małych ilościach”, może nastąpić trwałe osłabienie poszczególnych komórek w naszym organizmie. Dochodzi także do ich całkowitego zaniku. Trzeba wiedzieć, że w pierwszej kolejności zatruciom ulegają układy młodsze i bardziej wydajne.

Zespół zatrucia alkoholowego jest traktowany przez lekarzy podobnie jak zatrucie pokarmowe, gdyż najwyraźniejsze zmiany są widoczne w przewodzie pokarmowym. W wyniku zatrucia alkoholowego dochodzi do przekrwienia błony śluzowej, co powoduje utrudnienie przenikania składników pokarmowych. Jak wiadomo, niedobór pierwiastków organicznych w naszym organizmie, które są dostarczane wraz z przyjmowanymi pokarmami, powoduje osłabienie funkcji fizycznych, jak również destabilizuje pracę mózgu. Niedobór składników odżywczych może powodować przewlekły nieżyt żołądka, czyli boleści. Do tego dochodzi nieprawidłowe działanie wątroby, nerek, jelit i innych narządów przewodu pokarmowego. Ma również wpływ na ciśnienie krwi.

Zatrucie alkoholem etylowym, bo tylko taki oczyszczony może być spożywany przez człowieka, jest łatwo rozpoznawalne, gdyż są to klasyczne objawy tzw. kaca, czyli efektu odstawienia picia napojów alkoholowych. Sam fakt upojenia w dniu poprzednim świadczy o tym, że organizm przyjął nadmierne dawki tego związku chemicznego. Są to dane, które wśród lekarzy przypisuje się do zatrucia. Na ich podstawie jest podejmowana ewentualna decyzja co do czynności odtrucia organizmu. Jednym ze sposobów jest zwykłe płukanie żołądka, które przynosi efekty głównie w przypadku zastosowania niedługo po spożyciu. Najczęściej stosuje się uzupełnienie organizmu w substancje pokarmowe, których nie otrzymaliśmy podczas picia. Lekarze dokonują tego za pośrednictwem kroplówki, a do najczęstszych jej składników zaliczana jest glukoza, bo to ją alkohol wypłukuje w największym stopniu. W przypadkach zagrożenia życia, które niestety występują coraz częściej nawet u młodych ludzi, stosowane jest oczyszczanie krwi poprzez dializę. Nie obywa się bez przypadków śmiertelnych, gdyż alkohol wchłaniany jest przez organizm natychmiastowo po spożyciu, szczególnie gdy osoba pijąca nic wcześniej nie jadła.

To ogólnie opisany typowo medyczny aspekt działania alkoholu. I o ile lekarz przyjmujący pacjenta z objawami zatrucia alkoholem kieruje się właśnie tylko tymi argumentami, o tyle można być spokojnym co do szybkiego działania odtruwającego.

Jednak wszyscy jesteśmy ludźmi, a więc pewne rzeczy mogą nas obrzydzać, mamy do nich większą niechęć lub też poprzez swoje nieodpowiednie zachowania, do których zalicza się z pewnością nadużywanie alkoholu, narażeni jesteśmy na brak akceptacji. Częste sięganie do kieliszka to również większe ryzyko kolejnych pobytów w szpitalu. Właściwie można by powiedzieć, że każdy pijący nagminnie, w ciągu swojego życia trafi przynajmniej raz na oddział nefrologii, a to oznacza jedno – mamy uszkodzone nerki. Biorąc pod uwagę ogólną niechęć do pijących, a szczególnie do pacjentów „z marginesu społecznego” czyli pijaków, lekarze automatycznie spychają ich na dalszy plan. Często bywa, że pod adresem takiego delikwenta są kierowane dość obraźliwe teksty. Podobnie jest zresztą ze strony innych pacjentów, którzy czekając na przyjęcie przez lekarza widzą obok leżącego na łóżku szpitalnym całkowicie pijanego pacjenta i sukcesywnie go szykanują. Taki pacjent jest trudny, jego dolegliwości i objawy są związane z alkoholem, choć nie zawsze jest to prawdziwy powód. Bywa również tak, że w tej samej porze doszło np. do zatrucia grzybami. I wtedy jest problem – lekarz zakłada zatrucie alkoholem, a więc może się nie spieszyć, tłumacząc, że pacjent jest pijany i śpi, kiedy prawdziwe komplikacje mają zupełnie inne źródło. Często jest tak, że alkohol tuszuje realne zagrożenie życia. To przypadki, gdy dochodzi do wypadków – lekarz musi mieć neutralny stosunek do pijaka, co nie zawsze ma miejsce. Pijak jest leczony poprzez skierowanie go na izbę wytrzeźwień, gdzie też jest lekarz. Ale to chyba najdroższy hotel z możliwych o takim standardzie a na dodatek, dopóki przebywamy w placówce, nie mamy praktycznie możliwości wyjścia z pokoju. Nasze wołania o pomoc lub wyjście do ubikacji, a nie daj boże gdy coś nas boli, szczególnie w nocy, często idą na marne. Dopóki nie wytrzeźwiejemy, jesteśmy traktowani jak margines. Ale jedno jest pewne – sami jesteśmy temu winni. Mając umiar w piciu, nie będziemy mieli takich problemów.

Wracając jeszcze do aspektów medycznych. Należy pamiętać, że alkohol nie jest solidarny z lekami a więc często może się zdarzyć, że lekarz będzie wahał co do aplikowania odpowiednich. To też prowadzi do niepewności co do skuteczności działań pomocy pacjentowi.

Reasumując, każdy alkoholik-pijak przysparza wiele niepotrzebnych dylematów lekarzom. Moralnie rzecz biorąc, każdy z nas jest człowiekiem, więc wie co robi. Pijąc alkohol, akceptujemy jego skutki uboczne. Wiedzą o nich też lekarze, więc wydawałoby się, że problemu z pacjentem pijakiem nie powinno być.

I odnośnie sytuacji w jakiej się znalazłem – w dzień w którym postanowiłem przestać pić, pisałem w pamiętniku:

Dałem znać matce aby zadzwoniła, wskazując jedynie na telefon. Domyśliła się. Po wykręceniu numeru nie słyszałem co mówi. Straciłem na chwilę słuch, jedynie w uszach słyszałem szum i nic poza tym. Domyśliłem się szybko, że nikt nie przyjedzie. Lekarze z którymi rozmawiała, stwierdzili, że niema bezpośredniego zagrożenia dla życia więc nie przyjadą. Padaczka postępowała i zanikała moja świadomość. W świetle tej sytuacji matka podjęła decyzję o udaniu się do lekarza rodzinnego. Przychodnia jest blisko mojego domu więc szybko zostało ustalone co dalej. Niestety ale w tych godzinach mój lekarz nie przyjmował więc trzeba było czekać do 12 w południe. To było najbardziej niepewnych 5 godzin w moim życiu.

Jednak tacy właśnie ludzie to często źródło zarazków i obrzydzenia, gdyż duże upojenie to również brak higieny i toalety. Często jest to związane ze śmierdzącymi ubraniami, mokrymi od moczu i kału. To każdego rusza, nawet samych lekarzy. Pacjenci tacy są też nosicielami chorób, bo jak się czasem okazuje, ostatnim razem mieli do czynienia z opieką medyczną dobrych kilka lat temu. W tym czasie z powodu „stoczenia się”, zapadli na wiele chorób skórnych, wewnętrznych, a nawet zakaźnych, z najgroźniejszą AIDS włącznie.

Te obawy to niewidzialna ściana dzieląca udzielających pomocy od potrzebujących, ciężko jest ją zburzyć i zawsze powstają pytania z aspektów moralnych i obaw o swoje zdrowie. 

 

Zapowiedź Artykuły całego cyklu

Kolejne artykuły z cyklu

będą ukazywać się

co poniedziałek a już następny 

"Zmiana wyglądu u alkoholika"

 
  1. Niepełnosprawność na życzenie
  2. Od tego się zaczęło
  3. Medyczne i moralne pojęcie alkoholizmu
  4. Zmiana wyglądu alkoholika
  5. Słownictwo i wypowiedzi - moje zmartwienie
  6. Psychika alkoholika
  7. Alkoholik w rodzinie
  8. Mój partner pije
  9. Alkoholik odkrywa wartość rodziny
  10. Dzieci alkoholików
  11. Korzyści alkoholika
  12. 12 artykułów alkoholika jak 12 kroków do trzeźwości

 

 

Czytelnicy również piszą. 

Sprawdzaj powiązane tematy

 
  1. Spowiedź - historia czytelnika
  2. Nie piję - nie jestem Polakiem?
  3. Czytelnik pisze: Takie koło zamknięte...
  4. Gdy mama i tato pije...