MEGAMOCNI

Miłość i przyjaźń w internecie to mit

internet miłość przyjaźń znajomości

Dodano 2013-02-14 15:43:57 | Autor: Emil Kowalski

Otóż na to wygląda, że nie! Niestety, ale niektórych rzeczy nie da się zastąpić, czy też obejść stosując nowoczesne technologie tzw. mediowe. Tak też dzieje się w przypadku przyjaźni oraz miłości.

Przeprowadziłem własne badania, a raczej wywiad wśród znajomych oraz wziąłem pod uwagę swoje doświadczenie w tej dziedzinie. Sam bowiem myślałem, że znalazłem miłość swojego życia, a potem przyjaźń właśnie w internecie. Ale po kolei.

Najpierw oczywiście wziąłem pod uwagę siebie. Nie dalej niż cztery lata temu, poznałem wspaniałą dziewczynę. Właściwie to ona mnie "wyłowiła spośród czatowiczów", ale to już nie ma teraz znaczenia. Początkowo nie byłem przekonany do takich znajomości, jednak los potoczył się inaczej i po prawie roku rozmów, wreszcie się spotkaliśmy. Potem było super. Półtora roku widywaliśmy się. Ale były to sporadyczne spotkania i nadal znajomość opierała się głównie na kontakcie telefonicznym i internetowym. To jednak za mało. Oboje myśleliśmy, że przyjdzie czas na to żeby być ze sobą bliżej. Jednak, możliwości poznawania kolejnych ludzi w internecie, a tym samym nowe przygody – wygrały. Postanowiła pojechać na wycieczkę do Chorwacji i po przyjeździe zrezygnowała nagle nie podając przyczyny, z naszej znajomości pozostały tylko zdjęcia przesyłane na początku, gdy to ciekawość była ogromna. Ktoś inny zademonstrował jej lepszą "bajkę".

Bo jednak takie znajomości to nic innego jak opowiadanie komuś bajek o sobie. Internet pozwala na anonimowość i daje czas w miarę trwania i nawiązywania kontaktów na przynajmniej częściowe urealnienie wciskanych kitów drugiej osobie. Dopiero potem się spotykają.

Następne co mnie spotkało to "przyjaźń" w internecie...

Ponad rok czasu, rozmawiałem i telefonicznie i poprzez komunikatory internetowe z tzw. przyjaciółką. O ile poprzednia "miłość" to była odległość zaledwie 25 km, to jednak ta "przyjaźń" to już ponad 450 km. Więc spotkaliśmy się tylko raz. Właściwie to właśnie od tego spotkania wszystko dalej się potoczyło. Ale sama impreza, na której zamieniliśmy ze sobą kilka słów, była zainicjowana przez radio internetowe. Przez ponad rok codziennie ze sobą rozmawialiśmy nawet po kilka godzin. O wszystkim i wydawało się, że przynajmniej przyjaźń może być trwała.

Tak się nie stało. Jednak brak bezpośrednich spotkań zadecydował o dalszych losach. Nie da się wiecznie o wszystkim pisać, tym bardziej, że słowami pisanymi, nie zawsze da się wytłumaczyć to co dokładnie się chce przekazać. Te nieporozumienia były przyczyną, tego, że jednym zdaniem zakończyła się "bajkowa" przyjaźń. Zapewnienia o jej trwałości i zaufaniu, stały się czczym gadaniem. I niemal jest pewne, że właśnie brak bezpośrednich relacji były przyczyną. Również wpływ miało kolejne radio internetowe. Od pewnego czasu, dla mojej przyjaciółki stało się ponad wszystko ważne – takie ja przynajmniej odniosłem wrażenie. Kolejny mit internetowej i stałej znajomości bez bezpośrednich widywań i częstych, został obalony.

Znajomi popierają moją teorię, że internet to jedyni tak jak telefon, czasowy kontakt. Nie ma takiej możliwości, aby dzięki niemu utrzymać jakikolwiek związek. Poza tym, ludzie, którzy w ten sposób zaczynali swoje "miłości", zazwyczaj nadal w trakcie ich trwania, poznają kolejne i decydują się spróbować jeszcze raz. To takie uzależnienie. Możliwości naszego medium komputerowego, są tak ogromne, że niemal każdy rodzaj człowieka możemy poznać. A wiadomo, prawie każdy szuka idealnej drugiej połowy, a więc mając takie możliwości, nigdy nie poprzestanie. Czyli właściwie stałość w związku będzie mitem, bowiem idealizm to tylko teoria.

Ilu internautów tyle historii

Wśród pytanych 22 osób, które czatują i umawiają się przez internet, tylko jedna stwierdziła, że miłość internetowa jest możliwa. Przez 3 lata w taki właśnie sposób jest on w związku z kobietą. Dzieli ich 100 km. Spotykają się raz w miesiącu, gdyż nie stać ich na wyjazdy. Sami zresztą nie chcą częściej i jest im dobrze. Ale wydaje mi się, że to okłamywanie siebie, bo inaczej tego nie da się nazwać, jest już ku końcowi. Widać po znajomym, że już ma dosyć ciągłego pisania. Normalna kolej rzeczy to częste spotkania, bez nich to koniec wszystkiego.

Sumując. Miłość lub przyjaźń internetowa w formie korespondencyjnej przy rzadkim spotykaniu się, może zaistnieć jedynie pozornie, przez co najwyżej 1 – 2 lata. Co najgorsze – potem całkiem kontakty się urywają. Tak twierdzę na podstawie mojego doświadczenia i tego co mi znajomi powiedzieli. Większość z nich nie utrzymuje kontaktu, z osobami, w których niby się kochali.

Internet jest dla wielu z nas oknem na świat, które z czasem stało się uzależnieniem. Gdy pojawia się osoba interesująca, to jedynie przez pewien okres jest dla nas najważniejsza. Gdy nie dojdzie do finalizacji związku i bardzo częstych kontaktów, osoba ta zostaje z czasem traktowana z powrotem jak zwykła znajomość. A czasem nawet jest zapominana – bo przecież, dzięki internetowi z każdym można się umówić…