MEGAMOCNI

Nie piję - nie jestem Polakiem?

alkoholizm Polacy uzależnienia wywiad

Dodano 2013-04-12 10:02:39 | Autor: Emil Kowalski

Zgłosił się do nas czytelnik, który chciał opowiedzieć o swoim niepiciu. Nigdy nie miał problemów z alkoholem lecz bardzo zainteresował go cykl artykułów, który prezentujemy w „Piszę ja i mówię nie tylko o sobie...”. Podzielił się swoimi spostrzeżeniami i chętnie odpowiedział na kilka pytań, które przybliżają punkt widzenia osób, którym nie potrzebny jest do szczęścia kieliszek wódki.

Czy bywasz często na imprezach, bankietach gdzie alkohol to podstawa i ulegasz większości i pijesz tyle co większość?

Ze względu na charakter pracy jaki wykonuję, delegacje i spotkania służbowe to dla mnie norma. Każde szkolenie, spotkanie integracyjne czy też delegacja kończy się kolacją oraz oczywiście alkoholem. Alkohol to oczywiście w tym miejscu podstawa, aczkolwiek nie poddaje się konformizmowi i nie piję mimo, że bardzo często jestem jedyną osobą w gronie która nie spożywa alkoholu.

Czy znasz kogoś kto pił długi okres i stoczył się a potem przestał, co on teraz robi?

Tak, znam jedną taką osobę, znam oczywiście osoby które "stoczyły się", ale dalej są w tym samym punkcie. Osobę którą znam, pracuje nad sobą oraz prowadzi interesy, ale na pewno nie spożywa alkoholu.

Czy widać po nim że pił tak długo?

Ciężko stwierdzić, nie znając tej osoby przed tym zajściem.

Często masz do czynienia z pijakami na ulicy?

Ostatnimi czasy bardzo rzadko, głównie ze względu na fakt, że poruszam się samochodem, nie spaceruję i mało bywam w takich miejscach.

Czy zarzucano Ci, że jesteś słabeuszem bo nie pijesz w danym momencie?

Tak. Mam żal do wszystkich, którzy uważają mnie może nie za słabeusza, ale za "podczłowieka". Niestety w mentalności Polaków normą jest picie - ten kto nie pije jest anormalny…

Opisz swoją sytuację, gdy takie coś Cię spotkało?

Sytuacji takich jest multum, dotyczą rodziny, znajomych, obcych, współpracowników itp. Jak wygląda sytuacja gdy kelner na 40 osób nie pyta się czy podać piwo, tylko ile… jakież zdziwienie nagle nastaje, oraz CISZA gdy mówię, że sok poproszę… z ostatniego spotkania wyniosłem pseudonim "soczek’" nie biorę tego do siebie, ale zastanawiam się, czy pseudonimy które mógłbym przyporządkować innym to pijak? Alkoholik? A dlaczego nie…

Jak widzisz pijanych co robisz?

Nie zwracam na nich uwagi i zachowuję szczególną ostrożność.

Czy masz kogoś w rodzinie kto nadużywa alkoholu?

W dalszej rodzinie tak.

Jak wygląda sprawa alkoholu w twojej pracy – czy faktycznie ludzie przestrzegają zakazu, czy po pracy zapraszają na piwo?

W pracy oczywiście tak, każdy przestrzega zakazu - po pracy myślę że to naturalny przystanek wielu osób.

Czy zdarzyło Ci się, że musiałeś uciekać przed pijanym?

Nie przypominam sobie takiej sytuacji.

Czy wg. Ciebie istnieje dyskryminacja osób pijących?

Ludzie dzielą się na 3 grupy, pierwsza w ogóle nie pijących, druga pijących okazjonalnie i wieczorowo do snu oraz trzecia - typowych pijaków co nie wytrzymają bez alkoholu. Pierwsza i druga grupa dyskryminuje trzecią grupę, pytanie tylko, czy druga grupa ma podstawy do tego?

Czy wg. Ciebie istnieje dyskryminacja osób, które nie piją a piły wcześniej, osób które w ogóle nie piją nigdy, osób które rzadko piją?

Oczywiście że tak! Co więcej osoby które nie piją, a kiedyś piły i te które w ogóle nie piją możemy wrzucić do jednego worka. Częstym pytaniem, kiedy opowiadam że nie piję jest: A to miałeś kiedyś problemy z alkoholem, tak? Śmieję się w tedy do siebie, bowiem interesujące dla mnie jest, że w naszym społeczeństwie niemożliwe jest, aby ktoś po prostu od zawsze nie pił… Z jednej strony śmieję się, a z drugiej ubolewam… Pytany, Dlaczego nie pijesz? Czuję się, jakbym tłumaczył się za zbrodnię, a to osoby które piją powinny spowiadać się mi… no ale cóż, takie życie.

Co mógłbyś poradzić innym, którzy nie piją, a są przez to traktowani inaczej jakby z poniżeniem?

No cóż… jesteśmy bardzo wąską grupą ludzi, radzę aby za nic w świecie nie łamali swoich zasad przez to, bo nie mają powodu do wstydu, wręcz przeciwnie- osoby które nakłaniają powinny wstydzić się i chować pod ziemię… Pamiętać należy, że szanuję tych którzy na imprezach piją mimo iż wedle medycznego punktu widzenia trują się, dlaczego więc ktoś nie odwzajemnia tego szacunku, biorąc pod uwagę fakt, że niepicie to homeostaza naszego organizmu! Nasz organizm został stworzony bez potrzeby picia alkoholu! Nie zapominajmy o tym…

Wracając do pytania o sytuację gdzie otrzymałeś pseudonim "soczek" – czy tak nazywali Cię bliscy współpracownicy, którym na co dzień ufasz i razem wykonujecie zadania?

Są to po prostu współpracownicy, ze względu na fakt że pracuję w terenie, relacje interpersonalne ograniczają się do minimum.

Jeśli tak, czy oni po trzeźwemu, też zachowują się podobnie – czyli po prostu jawnie, gdy jest mowa o piwie nazywają Cię "soczek" i naśmiewają?

Nie miałem jeszcze takiej sytuacji, przypuszczam że w gronie mogłoby paść to stwierdzenie, pewnie gdzieś w kuluarach również, aczkolwiek ze względu na charakter pracy z klientem- nie odważyłby się nikt tego zrobić.

Czy gdy są trzeźwi są tacy rozgadani, czy może czasem żalą się na samych siebie i swoje zachowanie?

Każdy w pewnym stopniu zapewne żałuje sytuacji i słów które się zdarzyły czy też zostały wypowiedziane, ale nikt tego głośno nie mówi.

Mógłbyś powiedzieć wprost – co w sobie widzisz, jakiego człowieka, gdy przyznajesz się do niepicia? Czy czasem nie przypomina Ci to sytuacji – że alkoholik przyznaje się do swojego uzależnienia?

Subiektywnie w sobie nie widzę nic szczególnego, jak wspomniałem wcześniej natura stworzyła nas w ten sposób, aby nie pić. A tu uważam, że alkoholik będzie w zaparte twierdził że nie jest uzależniony, nie chcę wnikać w pewne stwierdzenia - ale uzależnienie to ciąg zdarzeń powtarzających się, co weekendowe wypady do baru to chyba też forma uzależnienia?

Jak myślisz, czy dzięki Twojej trzeźwości masz więcej – nie masz wrażenia, że pijak zawsze swoje osiąga i poprzez talent jakim jest krętactwo i ja bym nazwał „cwaniactwo alkoholowe”, wymusza niejako wiele spraw od innych nawet zawodowych?

To całkowicie odpada. Wiele spraw służbowych można wyjaśniać na takich spotkaniach będąc pod wpływem alkoholu, jednakże to są formy rozluźnienia dla ludzi, a nie interesy które porusza się podczas obowiązków służbowych.


 

Komentarz:

I faktycznie. Wydaje się, że nasze społeczeństwo, mówiąc o imprezach, na pierwszym miejscu stawia na alkohol. Zauważmy pewien standard życiowy – gdy myślimy o świętach to liczymy wydatki, jednym z pierwszych jest alkohol i jego zapas bo sklepy są zamknięte, gdy planujemy sylwestra na pierwszym miejscu liczymy wydatki na alkohol i nie ważne, że stół może być ubogi w ciekawe dania, gdy planujemy wesele to przecież wódka to podstawa, szukamy spirytusu często „u ruskich” aby zapewnić zazwyczaj nadmiar alkoholu tak aby starczyło dla wszystkich gości, również na „poprawiny”

To kilka przykładów a nasze życie to jakby butelka, którą często napełniamy. Czy tak musimy robić, czy obrażą się inni gdy zabraknie na przyjęci wódki? Niestety ale taka impreza to nic - na starcie wszyscy twierdzą jednogłośnie – „do bani”. Chyba, że to przyjęcie dla abstynentów, co dla innych jest określane mianem „imprezy dla frajerów”...