MEGAMOCNI

Producenci trują - jabłka odtruwają

spożywcze zatrucia żywność

Dodano 2013-04-12 15:05:23 | Autor: Emil Kowalski

Poszukujemy diet i recept na zdrowe odżywianie. Chcemy być zdrowi a więc wybieramy produkty, które wydają się nam świeże, wysokiej jakości i pochodzą z zaufanych źródeł. Lecz nie mamy bezpośredniego wpływu na ich produkcję i uprawę. I tu jest dla nas ważna marka – ufamy sprawdzonym i niekoniecznie najdroższym.

Jednak to zaufanie powinno opierać na tym podobnym jakim jest bardzo ważne – "zachowanie ograniczonego zaufania wobec innych kierowców na drodze”. Chyba tylko tak możemy zminimalizować ryzyko zatrucia. O ile samo zatrucie pokarmowe jest czymś dotkliwym, o tyle zależy nam nie tylko na tym. Chcemy jeść zdrowo czyli dostarczać organizmowi jak najwięcej odpowiednich składników odżywczych i oczywiście przy tym, liczymy się z wielkością naszego portfelu. Szukamy taniego jedzenie a te niekoniecznie oznacza gorsze. Firmy mniejszego kalibru, często mają nawet atrakcyjniejszy towar.

Podczas rozmowy z jednym z konsumentów, który nie należy do najbogatszych i szuka właśnie wspomnianych rozwiązań, dowiedziałem się, że kupuje sok malinowy „X” (z uwagi na reklamę marki nie podaję), który to okazał się mieć wiarygodny skład a więc sok z malin. Wydawałoby się to oczywiste prawda? Ale w tym przypadku. Producent soków drugiej marki „Y”, której produkt miał do wyboru, w składzie swojego soku malinowego miał zaledwie 10 % jego zawartości a dalsze 70 % to były Aronie. Natomiast cena produktu różniła się o tyle, że sok marki „X” miał mniejszą pojemność 0,7 i kosztował prawie tyle samo co ten wyżej wspomniany „Y”. Tak więc wedle przedstawionych faktów, dochodzimy do wniosków – warto spojrzeć na skład i pojemność a dopiero potem narzekać na ceny. Warto też sprawdzać wszelkie marki a nie cały czas kierować się najpopularniejszą, bo to one najczęściej z czasem nas zawodzą. Gdy wchodzą na rynek jako nowe to produkt jest niemal „idealny”, potem gdy przekonają do siebie bardzo dużą ilość klientów, wprowadzają ten sam produkt o niższej jakości. Wykorzystują nasze zaufanie.

Boimy się zatrucia – to wszyscy chyba. Dlatego powinniśmy również bacznie zwracać uwagę na daty produkcji. Pamiętajmy, że istnieją trzy rodzaje dat, które mówią nam o świeżości:

  1. Data produkcji - gdy taką stosuje producent, to musi nas informować na etykiecie o czasie w jakim produkt można spożyć.
  2. Najlepiej spożyć przed – to data mówiąca o dniu w którym producent nie gwarantuje trwałości produktu a więc możemy po tej dacie go spożyć lecz na własne ryzyko.
  3. Data spożycia – określa ostatni dzień w którym można bezpiecznie dany produkt zjeść.

Śledząc pojawiające się komunikaty w prasie oraz biorąc pod uwagę opinie zwykłych ludzi, dowiedziałem się, że ponad połowa mięsa na rynku może pochodzić z „lewych źródeł” do tego stary towar jest odświeżany, wędliny są malowane, a nie wędzone.

Groźnie ma się sprawa, gdy mamy do czynienia z konserwami. Wiadomo, że istnieje wiele regulatorów smaku stworzonych chemicznie i często nie sposób rozpoznać faktycznego mięsa a za tym idzie jedno – producenci bazują na tym kamuflażu i mogą „uzupełniać” zawartość puszek np. poprzez dodanie mielonych korpusów drobiowych, skóry i odpady poubojowe.

Pojawia się wiele innych przejawów o dostępności na rynku, produktów które są trujące. Ostatnio pojawiła się informacja o ryżu, który zawiera ołów i arsen. Dotyczy to ziaren sprowadzanych z zagranicy m.in. z Chin, które obok Tajwanu eksportują ryż z największą zawartością ołowiu. Lecz jak się okazuje, nie tylko z tego źródła możemy spodziewać się takiej żywności. American Chemical Society, przeprowadziła badania z których jasno wynika, że ryż pochodzący z USA zawiera poziom ołowiu wielokrotnie wyższy od uznanego za dopuszczalny.

To jeden z wielu przypadków, zaniedbań bądź celowych działań producentów żywności, bowiem nie od dziś wiadomo, że w firmach takich liczy się wszelkie oszczędności. Nie rozumieć czemu akurat w branży spożywczej dochodzi do tych właśnie zjawisk, podczas gdy w innych z powodzeniem dba się o jakość towaru. Ale to kwestia na odrębny temat.

A co my poradzimy?

Ano, tak naprawdę to nic bezpośrednio nie wskóramy i nie wpłyniemy na politykę firm produkujących. Możemy jedynie poprzez naszą zwiększoną uwagę, jak wspomniałem wcześniej, minimalizować ryzyko. Sprawdzanie dat oraz składników pokarmowych to podstawa, która już na początku daje nam świadomość o lepszym wyborze.

Ja chciałbym polecić jabłka. Te zdrowe owoce są nie tylko smaczne ale także, neutralizują toksyczne substancje, obniżają poziom „złego” cholesterolu i wspomagają prawidłowe trawienie. Jabłka zawierają wiele witamin, jednak najważniejszą jest witamina C a najwięcej ich jest pod skórką. Dlatego, powinniśmy je jeść w całości nie tylko surowe, także te gotowane i pieczone. Jabłka zawierają zawierają potas oraz żelazo i dobrze działają na układ moczowy. Są skutecznie stosowane przy obrzęku nóg, poprawiają pracę wątroby, wzmacniają mięśnie, serce, układ nerwowy.

Jabłka są dobre dla małych dzieci, które dostaną biegunki. Tarte wspomagają pracę układu pokarmowego. Natomiast u dorosłych sprawdzą się przy niestrawności i wrzodach. Ich skórka jest wykorzystywana do pielęgnacji jamy ustnej poprzez picie specjalnej herbatki z nich zrobionej.

No i oczywiście pozostaje zmora wielu kobiet – otyłość. Tutaj również, dieta zawierająca odpowiedniej ilości jabłek, przyczynia się do utrzymania dobrej linii ciała. Jednak ja we wszystkim – należy mieć pewien umiar, gdyż jabłka zawierają cukry a więc ich bardzo duża ilość może szkodzić.