MEGAMOCNI

Psychika alkoholika

alkoholizm choroby psychologia uzależnienia

Dodano 2013-04-15 09:58:35 | Autor: Emil Kowalski

Czy widziałeś białe myszki? – to pytanie często zadają mi osoby, które interesowały się moją przeszłością alkoholową. Otóż nie widziałem i to raczej nie jest dosłowne stwierdzenie lecz bardziej obrazowe określenie lęków i złudnych odczuć alkoholika. Nie jestem wyjątkiem.

Wielu ludzi, z którymi rozmawiałem, a którzy borykają się lub walczyli z chorobą alkoholową, podziela moje zdanie. Przywidzenia nie występują często i dotyczą osób uzależnionych w bardzo zaawansowanym stopniu.

Przywidzenia alkoholika nabierają o wiele silniejszego i przerażającego charakteru niż określenie „białe myszki”. To też jest zależne od samej psychiki alkoholika. Wpływ ma również wrażliwość i naruszona emocjonalność takiej osoby i – co logiczne – sytuacja w życiu osobistym.

Złudzenia, o których wspomniałem, są połączeniem świata realnego (np. widzimy osobę idącą obok, lecz w innych kolorach niż rzeczywiste) z lękami. Łatwo można się domyślić, że pojawiają się w momencie nagłego strachu – ten jest u alkoholików niemal na porządku dziennym i zazwyczaj widoczny rano, gdy poziom promili we krwi osiągnął „stan krytyczny” – obniżył się nagle. Alkoholik ma na to receptę – kolejna dawka trunków i to najlepiej wysokoprocentowych. Istnieje popularne powiedzenie – „zalewa robaka”.

Sytuacje powyższe są ściśle związane z uczuciami i sumieniem. Wbrew pozorom, uzależnieni od alkoholu nie są z kamienia. Tak naprawdę w ich psychice kumulują się wyrzuty sumienia. Ich zachowanie na zewnątrz ukazuje całkiem coś innego dla osób postronnych, a gdy alkoholik pokazuje lęki, uważany jest za symulanta. I nie ma na to usprawiedliwienia, bowiem sam sobie ułożył taki obraz życia. Nikt na pewno nie nalegał, aby codziennie pił i nawet Ci, którzy dali mu pierwszy kieliszek, niejednokrotnie są porządnymi ludźmi – to tak na marginesie.

Niemożnością jest dokładne określenie stanu psychicznego osoby pijącej ze względu na wszelkie zmiany jakie zachodzą podczas działania alkoholu. Mózg nie przetwarza informacji w sposób należyty, uruchamiają się pokłady pamięci odpowiadające za np. wspomnienia. Najczęściej to te, które mocno bolą. Z racji wspomnianych lęków, alkoholicy odczuwają na nowo minione i często zamknięte etapy swojego życia. Zaczynają się użalać, gdyż wspomnienia te nabierają nowych wymiarów, a w psychice – świadomości, utwierdza się wrażenie, że znów przeżywają to samo. Osoby te, dopóki nie wytrzeźwieją, nie rozróżnią przeżyć z przeszłości od obecnej sytuacji.

Ale użalamy się również, gdy nie pijemy. Mało tego, gdy mija kolejny okres naszej trzeźwości, nadal mamy przywidzenia. I to nie jest łatwe do zniesienia. Nasza psychika to mózg i pamięć, a człowiek, który tyle lat topił się w butelce i potem męczył się z tym, nie jest w stanie nagle przeistoczyć się w abstynenta – jego mózg nadal pracuje wedle „wyobrażeń i bezpośrednich doznań alkoholowych”. Chyba najlepiej będzie, gdy tutaj przytoczę kolejny cytat z mojego pamiętnika:

Jednak w tym okresie, najgorszym było to, że męczyły mnie koszmary. Budziłem się w nocy z płaczem. Następowało to codziennie. Ale po około 5 minutach równie intensywnie jak sen, następowała rzeczywistość. To było cudowne uczucie, gdy okazało się, że piłem ale tylko we śnie. Przekonanie tuż po zjawach o prawdziwości było tak wielkie, że wydawało mi się faktem to, że znowu zacząłem. Jednak poprzez właśnie sny, ukazywał się mój charakter – piłem tak właśnie przez najbliższe kilkanaście miesięcy, tylko w snach i z każdym razem ogarniała mnie radość z faktu, że nie piję, że jestem silny i z dnia na dzień coraz bardziej byłem przekonany, że nigdy nie powrócę do tamtych czasów. Dziś już nie mam tych snów. Podświadomy strach przed porażką i powrotem do picia, zelżał. To ogromna ulga. Mogę normalnie spać a przecież latami tego nie miałem.

Teraz dodam, pisząc ten rozdział, że koszmary zniknęły. Tak więc jest to dowód na to, że można również pogodzić się z przeszłością i jak najmniej do niej wracać, a przy tym prowadzić godne życie.

Alkoholik jest alkoholikiem. Alkoholik pijący to indywidualista, który ma „totalitarny” sposób myślenia! To jest kwestia, o której każdy powinien wiedzieć. Jego dyktatorskie podejście do życia to nic innego jak upartość w swoich przekonaniach. Podczas picia są one błędne nawet, gdy zawierają wiele prawdy. Wynika to z całkowitej subiektywności. Zdanie alkoholika liczy się ponad wszystko, a przykładem zastosowań tych „mądrości” są chociażby w błahych pozornie odpowiedziach małżonce, która, muszę tutaj od razu zaznaczyć, i tak odejdzie od pijaka. Ale o tym wiedzą sami zainteresowani i mając tę świadomość, chociaż nie chcą aby tak się stało, robią wszystko zgodnie z kierunkiem „swojej porażki”. To jest jakby niedorozwój psychiczny, bo jak można samego siebie katować? Samemu sobie robić krzywdę myślami i uczynkami? Samemu sobie odbierać radość i wolność życia?

I takich pytań nasuwa się wiele. Najgorsze jest to, że poprzez swoje totalitarne myślenie alkoholik nie ulega nikomu. Szkoda tylko, że ulega samemu alkoholowi, a wydawało by się, że to taki „dyktatorski twardziel”.

Nasze naleganie jako tych, którym nie jest obojętny los takiej osoby, tych którzy cierpią razem z nim i częstokroć bardziej, nie będzie skutkowało – pijący będzie pił nadal i to niestety mogę zagwarantować. Naleganie stanie się dla niego kolejnym argumentem picia, będzie działać podobnie jak słowo „nie” dla dziecka, czyli co zakazane, to trzeba zrobić. Wreszcie padają słowa o treści: „gdybyś tak nie nalegała i nie wyzywała mnie od najgorszych, to dawno bym tyle nie pił!”. Oczywiście często są wypowiedziane z krzykiem. To wyzywanie jest bardzo istotne i nawet momentami niebezpieczne. Alkoholik ma słabą psychikę i każde słowo bierze do siebie, a gdy jest ono negatywne i ma charakter jego oceny, traktuje jako zagrożenie. Powstaje wtedy reakcja obronna i stąd rodzą się pierwsze groźne wypowiedzi podniesionym tonem. Z czasem mogą się przerodzić nawet w przemoc fizyczną.

Ludzkiej psychiki nie rozumie nikt, nawet psycholog nie zdiagnozuje stanu emocjonalnego w 100%. Gdy do tego dodamy kamuflaż w postaci dopalaczy chemicznych, jakimi z pewnością są kolejne napoje alkoholowe, psychika staje się stertą niewyjaśnionych myśli niczym hieroglify starożytnej cywilizacji. Te hieroglify to nic innego jak zbiór wizji i to najczęściej „pokrzywionych”, wymyślonych na podstawie niekończącego się lamentu alkoholika. Nie sposób odróżnić fakty od zwykłych urojeń.

Ludzka psychika ma pewną skalę, lecz nieokreślone są dokładnie wartości czynników mających wpływ na nią. Istnieją ludzie (sam takim byłem), którzy piją hektolitry wódki lub innego trunku i przy tym zachowują niemal pełną świadomość. A wydawałoby się, że wedle definicji medycznej, taka osoba traci pamięć. „Ja już nie pamiętam kiedy ostatnio urwał mi się film” – tak chwalą się ci wytrwali pijacy. I faktycznie. Sam osobiście po nieraz 10 piwach wykonywałem wiele nawet skomplikowanych prac. Co najlepsze – wykonałem je prawidłowo. Ale to nie powód do zaszczytu.

Tym ostatnim akapitem chcę tylko powiedzieć, że tzw. „urwanie filmu” to kwestia czasu – po długotrwałym sięganiu po kieliszek, nasza psychika traktuje trunek podobnie jak cały organizm, czyli jako zwykły pokarm. Stąd powstaje „teraźniejszy i trzeźwy punkt widzenia”.

 

Zapowiedź Artykuły całego cyklu

Kolejne artykuły z cyklu

ukazują się

co poniedziałek a już następny to

"Alkoholik w rodzinie"

  1. Niepełnosprawność na życzenie
  2. Od tego się zaczęło
  3. Medyczne i moralne pojęcie alkoholizmu
  4. Zmiana wyglądu u alkoholika
  5. Słownictwo i wypowiedzi - moje zmartwienie
  6. Psychika alkoholika
  7. Alkoholik w rodzinie
  8. Mój partner pije
  9. Alkoholik odkrywa wartość rodziny
  10. Dzieci alkoholików
  11. Korzyści alkoholika
  12. 12 artykułów alkoholika jak 12 kroków do trzeźwości

 

Czytelnicy również piszą.

Sprawdzaj powiązane tematy

 
  1. Spowiedź - historia czytelnika
  2. Nie piję - nie jestem Polakiem?
  3. Czytelnik pisze: Takie koło zamknięte...
  4. Gdy mama i tato pije...