MEGAMOCNI

Rowerzyści kontra niepełnosprawni w Poznaniu - konflikt pod Biblioteką Raczyńskich

biblioteka dostępność dostosowanie Poznań rowerzyści

Dodano 2013-07-31 12:26:37 | Autor: Emil Kowalski

Jak miasto i inne instytucje lub właściciele obiektów nie zadbają to potem właśnie tak jest. Ale czy też, tylko oni są odpowiedzialni za delikatnie mówiąc „sprawianie niedogodności” dla osób niepełnosprawnych?

Chodzi o poręcze, które to osoby np. poruszające się o kulach, wykorzystują do dostania się na teren danego obiektu. O problemie pisze Gazeta Poznań w swoim artykule pt. „Rower przy poręczy. Bo nie ma gdzie zaparkować?” (link do artykułu).

Nowe skrzydło Biblioteki raczyńskich, zdj. Wikipedia

Do redakcji Gazety, napisała jedna z czytelniczek, która przedstawiła problem jaki zaistniał przy Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu. Pod koniec czerwca, otwarto nowy gmach tej biblioteki. Niestety ale na poręcze dla rowerzystów, do tej pory cykliści nie mają co liczyć, bowiem zbankrutowała firma, która miała je zainstalować. Nowy przetarg zostanie ogłoszony do końca września. Tymczasem mają pomóc apele dyrektora Biblioteki i wspólne działania samych rowerzystów, którzy powinni z rozsądkiem sytuować swoje rowery.

Jak zawsze pod tego typu artykułami, znajdujemy szereg wypowiedzi czytelników. Problem jest bardziej złożony, chociażby z tego względu, że rowerzyści boją się kradzieży, które są powszechne. Dlatego, przypinają swoje bicykle, tam gdzie ma na nie „oko” np. recepcjonistka (tak zrobiła jedna z mieszkanek Poznania). Słychać także wypowiedzi, że to kolejny remont, który został wykonany nie do końca „z głową”.

Rozumiem argumenty padające w artykule. Ale argumentacja ta obnaża dwa błędy, jakie popełniono przy budowie biblioteki: do środka trzeba wejść po schodach zamiast z poziomu ulicy, co utrudnia dostęp osobom starszym czy chodzącym o kulach, a wobec otwarcia biblioteki w okresie wakacyjnym stojaków dla rowerów jak nie było, tak nie ma. Zatem prosi się rowerzystów o nieprzypinanie rowerów do poręczy. A więc do czego? Znaków drogowych tam mało. Stojaków wcale.” – pisze jeden z komentujących problem.

Broniąc rowerzystów, inny z zainteresowanych pisze: „Rowerzyści maja świadomość, natomiast architekci i planisci raczej nie!”.

I tutaj mamy kolejny przypadek, architektonicznej bezmyślności, o której już wspominaliśmy w artykule „Bezmyślność czy niekompetencja architektów albo pazerność urzędników na pieniądze unijne?”.

Rodzi się pytanie, czy istnieje możliwość aby zadowolić każdego? No tego na pewno nie da się zrobić. Przemawiają za tym jak zawsze koszty. Budżety miast i instytucji, nie nadążają za wymaganiami nie tylko samych mieszkańców ale i też za tymi, które przewidują odpowiednie regulacje prawne. Ale czy warto tak postępować – przecież, gdy już realizujemy jakąś przebudowę czy unowocześnienie, to nie jest problem aby wykonać to z głową i przede wszystkim z wyobraźnią, przy tym biorąc interesy każdego łącznie z niepełnosprawnymi. Tutaj od razu, na myśl przychodzi – czemu właśnie niepełnosprawni najczęściej są pomijani czy też bagatelizowane są ich wymagania i oczekiwania.

Jeśli spotkaliście się z podobnymi sprawami to czekamy na Wasze listy i idąc za przykładem Gazety Poznańskiej (tutaj popieramy tego rodzaju działania wśród mediów), chcemy mówić i pisać o takich problemach. Być może tędy droga, do Urzędów i wykonawców budowlanych aby ci likwidowali skutecznie bariery architektoniczne a nie przysparzali ich więcej i to w nowych wydaniach…