MEGAMOCNI

Wywiad z witarianką Susan Reynolds, właścicielką Twist&Sprout

dieta ezdrowie kuchnia witarianizm

Dodano 2013-11-12 08:54:24 | Autor: Jacek Gibel

Kilka tygodni temu na łamach naszego portalu pojawił się artykuł o zwolenniczce witarianizmu, Susan Reynolds. Brytyjka, z którą udało się nawiązać kontakt, zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących tej diety.

Na czym ogólnie polega idea witarianizmu? Jakie produkty można spożywać w tej diecie, a jakich nie? Czy witarianizm ogranicza się do warzyw i owoców, czy może dopuszcza też jedzenie surowego mięsa i ryb?

Jestem zwolenniczką diety opartej na surowych roślinach, ponieważ mi ona odpowiada. Idea witarianizmu opiera się na myśli, że podgrzewanie jedzenia powyżej 42 stopni Celsjusza niszczy zawarte w nim enzymy i utrudnia bądź uniemożliwia przyswajanie składników odżywczych. Dla mnie nie jest jednak najważniejsze bycie witarianką – po prostu odpowiada mi niegotowanie jedzenia. Czuję się teraz lepiej niż wtedy, gdy jadłam gotowane posiłki… jeśli to się kiedykolwiek zmieni, jestem otwarta na kolejne zmiany w mojej diecie, by czuć się jak najlepiej. Najważniejsze dla mnie jest to, że jesteśmy zdolni do podejmowania świadomych decyzji odnośnie tego, co jemy – niezależnie czy są to surowe owoce i warzywa, surowe mięso, ryby czy gotowane jedzenie – jeśli czujesz się naprawdę dobrze, warto to kontynuować. Problem w tym, że wielu z nas odżywiających się standardowo (przetworzone jedzenie, mięso, jedzenie bez wartości odżywczych i pełne substancji chemicznych) nie może podejmować świadomych wyborów, ponieważ ich organizmy są tak obciążone. Nieprzetworzone jedzenie jest świetnym sposobem oczyszczenia organizmu i przekonania się, jaki styl życia nam odpowiada, a jaki nie.

Czy dieta witariańska zawiera wszystkie niezbędne składniki odżywcze? Jeśli nie, w jaki sposób uzupełniać ich niedobory?

Do tej pory nie potrzebowałam suplementów diety, gdyby jednak zaszła taka konieczność, znalazłabym sposób na dostarczenie potrzebnych składników w jedzeniu, a nie w formie syntetycznej. Najważniejsza jest jakość surowca i pewność, że nie powoduje ona wielu szkód. Dla przykładu – decydując się na jedzenie produktów zwierzęcych, trzeba być świadomym ich jakości, pochodzenia i tego, jakie skutki uboczne może nieść spożywanie niskiej jakości produktu.

Jakie są wady i zalety witarianizmu w porównaniu do typowej diety wegetariańskiej czy mięsnej? Czy istnieją jakieś przeciwwskazania do stosowania witarianizmu?

Jak wspomniałam wcześniej, witarianizm mi odpowiada. Gdyby istniały jakieś przeciwwskazania, nie robiłabym tego. Szukałabym czegoś, co działałoby „od zera”. Niektórzy ludzie mogą uważać, że potrzebują mięsa lub większej ilości kalorii, to naprawdę indywidualna kwestia. Nie twierdzę, że znalazłam idealną dietę. Wiem natomiast, że witarianizm to świetna podstawa, jeśli pragniemy się przekonać, co najlepiej dodać (bądź nie) do naszej diety.

Jak na kwestię witarianizmu patrzą lekarze? Czy popierają taką dietę albo uważają ją za zdrową?

Nie spotkałam jeszcze lekarza, który w stu procentach popierałby witarianizm. Jednakowoż, nie spotkałam też żadnego, który spróbował tej diety. W dodatku moje wyniki krwi zawsze wychodzą powyżej przeciętnej – jeśli to się zmieni, ja też zmienię to, co robię! Te wyniki mówią same za siebie, gdy – po badaniach – wyjaśniam lekarzowi moją dietę (notabene: nigdy nie uprzedzam o swoich nawykach żywieniowych przed badaniami)!

Poza rozmową o witarianiźmie, Reynolds opowiedziała też trochę o prowadzonej przez nią i Lornę Crawford firmie Twist&Sprout, łączącej żywność witariańską z jogą:

Jak zrodził się pomysł Twist&Sprout? Co było głównym powodem rozpoczęcia właśnie takiej działalności?

Ja i moja partnerka biznesowa Lorna miałyśmy własne, oddzielne biznesy. Ja byłam niezależną nauczycielką jogi, ona zajmowała się witarianizmem, sprzedając produkty na rynkach i w lokalnych sklepach ze zdrową żywnością. Razem pracujemy dopiero od około roku, oferując żywność witariańską i eventy jogi w pakiecie. Dotyczyło to spotkań dla ludzi, którzy chcieli uciec od codziennego życia i spróbować czegoś nowego, co mogło stać się alternatywą dla rzeczy, jakie robią w domu. Nasze pomysły i przedsięwzięcia uzupełniały się wzajemnie tak bardzo, że postanowiłyśmy otworzyć Twist&Sprout. W ciągu ostatniego roku kontynuowałyśmy spotkania i warsztaty, ale również restauracje typu pop-up [rodzaj krótkookresowych restauracji, na przykład jednodniowych, często podczas przyjęć albo w prywatnych mieszkaniach – przyp. red.] i tak dalej, jak na przykład nasze tygodnie Juice Feast, gdzie przez tydzień pokazujemy ludziom, jak picie soków sprzyja detoksykacji i oddzieleniu wszystkiego grubą kreską. Nasza firma staje się coraz bardziej znana, ponieważ ludzie mają znakomite, często nawet zmieniające ich życie, doświadczenia na organizowanych przez nas wydarzeniach.

Czy istnieją inne miejsca takie jak Twist&Sprout?

Nie słyszałam o żadnym, które łączyłoby jogę i witarianizm w skali międzynarodowej. My również nie mamy siedziby – po prostu jeździmy i pojawiamy się w różnych miejscach! To sprawia, że jesteśmy unikalne i ogólnodostępne, zwłaszcza że mamy blogi, dzięki którym ludzie mogą na bieżąco dowiedzieć się o naszych wydarzeniach i codziennym życiu!

Czy na ofertę Twist&Sprout jest duży popyt? Czego oczekują ludzie biorący udział w Waszych wydarzeniach? Czy większość z nich łatwo rezygnuje z diety, czy raczej jest jej wierna?

Musimy podróżować do ludzi i zapraszać gości w różne miejsca na świecie – dzięki temu nasza działalność jest możliwa. Problem z zostawaniem w jednym miejscu jest taki, że kiedy nauczymy ludzi jak coś robić, niekoniecznie dalej nas potrzebują, ale uważamy, że to dobry znak! Oczywiście ludzie mogą wrócić i odwiedzić nas na spotkaniach, żeby być na czasie z naszymi pomysłami i inspiracjami!

Mamy nadzieję, że wywiad przybliżył jeszcze bardziej ideę propagowaną przez Susan Reynolds.